czwartek, 15 sierpnia 2013

0022. czwarte-insygnium.blogspot.com


Miejscówka przyzywającego: Czwarte Insygnium
Przedwieczne: Gayaruthiel&Leleth

Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Szablon jest śliczny – jedyne, co budzi moje wątpliwości, to czy masz prawo do korzystania z tego obrazka.* Jeśli masz, to zielenieję z zazdrości, bo jest piękny. Świat Pottera w polskich realiach? BRING IT ON! Pomysł świeży i z gigantycznym potencjałem.
Ilość podstron masz ograniczoną, co zwiększa łatwość nawigacji. Dodatkowo zastosowałaś automatyczne uploady na trzy rozdziały wprzód, co jest posunięciem dopieszczającym fanów – łapiesz kolejnego plusa.

W odnośniku do Wyimaginowanej Grafiki brakuje jednej sylaby. Przydałoby się też zaktualizować linki do ostatnio dodanych rozdziałów.

„To opowiadanie miało powstać dużo, dużo wcześniej, bo materiały do stworzenia go powstawały już od początku roku, jeśli nie wcześniej.” – Powtórzenie.

Jeśli chodzi o językową stronę całego tekstu, problemy są dwa:
1. Nieszczęsne „z resztą” zamiast poprawnego „zresztą”, występujące w niemal każdym rozdziale, w większości kilkukrotnie.
2. Wtrącenia. Często wydzielasz je przecinkiem tylko z jednej strony, zwłaszcza, jeśli z drugiej są spójniki, i mówię tutaj tak o występujących przed, jak i po wtrąceniach. Nawet to, że później występuje „i”, nie musi zwalniać z wydzielenia napomknięcia również znakiem interpunkcyjnym.

Dokładniej (bez wymieniania powyższych problemów) zbetowałam rozdziały do dziewiątego włącznie.

01. Nie gonię za złotem, jestem tylko pałkarzem:
„narzekano na napływ uczniów obcego pochodzenia, cieszono się z bogatej oferty zajęć” – Raczej średnik.
„ponieważ jak na chłopca w swoim wieku, odznaczał się niską i cherlawą posturą” – Albo wyrzuć ten przecinek, albo daj drugi po „ponieważ”.
„Ale gdyby ktoś uważniej przyjrzał się jego twarzy, być może dostrzegłby tam cechy obrazujące jego prawdziwą naturę. Problem w tym, że wiecznie rozczochrane włosy w kolorze słomy zasłaniały jego ślepia” – Trochę za dużo tych „jego”.
„cokolwiek więcej, niż niepohamowane szaleństwo i czystą energię” – Bez przecinka (po „niż” nie ma zdania podrzędnego, tylko epitety).
„Do piątku żywił więc uczucia ambiwalentne i ten dualizm emocjonalny tylko nasilał jego pobudzenie. Wyżywał się dźganiem ostrą końcówką pióra niejakiego Ignacego Twardowskiego.” – Ten dualizm się wyżywał?
„wieloletni staż jako pałkarz” – Staż (na pozycji) pałkarza.
„mniej flegmatyczny, niż teraz” – Bez przecinka.
„profesor urastał do rangi boga żywego – wszelkie przejawy braku dyscypliny tępił więc z całą stanowczością” – Chodzi o Dziadka Paulusa, a ostatni rzeczownik w mianowniku może wskazywać na profesora.
„Dziadek Paulus zazwyczaj ignorował istnienie fińskiego ucznia ze względu na dość skomplikowane do zapamiętania nazwisko tego drugiego.” – Kogo drugiego?
„trochę dłużej, lub trochę krócej” – Bez przecinka.
„ale gdy ma się osiem lat perspektywa posiadania współlokatorów wydaje się czymś niesamowicie emocjonującym” – Przecinek po „lat” (dwa orzeczenia).
„patrząc jak przyjaciel zrzuca szkolne szaty” – Przecinek przed „jak”.   
„Wołoszyn fuknął z dezaprobatą, dobrze wiedząc, że w słowniku Niko „nie teraz”, „później” i „zaraz” oznaczały tyle, co: „hahaha, nie”.” – Pierwszy przykład twojego poczucia humoru, pojawiać będzie się ich później więcej, są dobrze skonstruowane i wywołują u mnie niepowstrzymany chichot. Dobra robota!
„I wybiegł pospiesznie z pokoju. Feliks wpatrywał się w miejsce, gdzie stał Twardowski, blednąc ze złości.” – „gdzie stał [wcześniej] Twardowski”
„Zaraz po tym zdarzyło się coś, czego Ignacy nie przewidział. Ponieważ nie wiadomo kiedy i nie wiadomo dlaczego Izydor znalazł się na ziemi, klęcząc i ściskając się za nos.” – A to „ponieważ” to wynika i odnosi się do...?
„piekąca” – piekącą.
„Ignacy wpatrywał się w jego coraz bardziej oddalającą się sylwetkę.” – Bez „jego”.

02. Sowa Kuriiri dała na wstrzymanie:
„Feliks prychnął, obrażony i przesiadł się na swoje łóżko.” – Albo usuń przecinek, albo daj drugi przed „i”.
„jeść o godzinie szóstej popołudniu” – Po południu.
„Budynek wzniesiono w stylu rokokowym, z wieloma barokowymi naleciałościami” – A nie odwrotnie? Rokoko było następstwem i rozwinięciem baroku.
„Tysiące postaci;” – Po co średnik? Dwukropek.
„Starsi adepci magii zazwyczaj z politowaniem obserwowali, jak ich młodsi koledzy chwytali tajemnicze światełka, ze zdziwieniem badali ich gładką fakturę, wreszcie obserwowali, jak znikały, zduszone mocniejszym uściskiem, zapominając, jak sami uwielbiali bawić się drobinkami w młodym wieku.” – Potwornie wymieszane podmioty. Raz odnosisz się do starszych, raz młodszych uczniów, zupełnie tego nie precyzując.
„sam nie wiedział kiedy wchodził przez drzwi prowadzące do jadalni” – Przecinek przed kiedy. I raczej „wszedł”.
„przesmyknął” – To słowo używane potocznie, niewskazane w wypowiedzi narratora.
„Olaf Puszczyk należał do tej części społeczeństwa, którą się po prostu unikało” – Której.
„sięgali po jego opinie” – Zasięgali jego opinii.
„Ponieważ Olaf epatował nudną osobowością na kilometr, posiadał zdecydowanie niekonwencjonalne poczucie humoru i niestety, nie został wyposażony przez matkę naturę umiejętnością zachowywania się w towarzystwie.” – Znowu „ponieważ” ni z tego, ni z owego. Nie zaczynaj tak zdania, chyba że masz zamiar rozwinąć je w drugiej części, np. „Ponieważ nie zjadł śniadania, był głodny” (Co można byłoby odwrócić, natomiast u ciebie nie ma takiej możliwości, zdanie jest oderwane). „Ponieważ” ma mieć jakieś odniesienie w zdaniu, w którym widnieje.
„i niestety, nie został wyposażony przez matkę naturę umiejętnością zachowywania się w towarzystwie” – „Niestety” to wtrącenie, wydziel przecinkiem z obu stron.
„Chłopak nawet nie bawił się w pośredniość.” – Jeśli chciałaś zrobić antonim do bezpośredniości, to nie udało się.
„Ojciec nie zdążył zasięgnąć większym informacji” – Więcej.
„udali się do Londynu no i dzisiaj rano został oficjalnie pozbawiony stołka.” – Przecinek po „Londynu”.
„Nie mam martwej fretki w kieszeni – sprostował spokojnie Olaf.” – Zręczne nawiązanie do fretek Malfoya, me gusta.
„– Nie mam martwej fretki w kieszeni – sprostował spokojnie Olaf. // – Odważne słowa jak na kogoś twojego pokroju – stwierdził chłodno Izydor, mrużąc powieki. Olafa jak zwykle ignorował.” – Uhm... czyli odezwał się do niego, ale go ignorował? Nie pomyliły ci się imiona?
„Soboń, zresztą jak większość członków swojej rodziny” – Jego rodziny.
„nienawidził szlam, darzył szacunkiem tych, którzy mogli się pochwalić równie chwalebnym rodowodem” – Równie jak kto? Szlamy?
„ożywione rozmowy prowadzone przed świadków jego rozmowy z Izydorem” – „Przez”, powtórzenie „rozmowy”.
„powalając ptakowi” – Pozwalając.
„dziesiątki ptaków załopotały skrzydłami i wyciągnęły szyję” – Jedną, wspólną?
„podkreślił z pewnym zażenowaniem Niko, jednak uśmiechając się” – Kulawa konstrukcja.
„Twardowski ku niezadowoleniu ptaka, szarpnął ramieniem” – Zbędny przecinek, względnie dodaj kolejny, będzie wtrącenie.
„W środku zawsze panował ciepły zaduch, więc gdy wyszedł na zimne powietrze, wzdrygnął się raptownie.” – Ten zaduch?
„O tej porze dnia sala zwana przez nauczycieli „Salą Butelkową”, a przez bardziej dowcipnych uczniów „Sraczką”, była zdominowana przez uczniów z klas „A”. Łukowczycy bardzo przestrzegali tych ram czasowych” – Których ram czasowych?
„Sala butelkowa” – Dużą literą.

03. Przecież to Angol!
„Na temat tego drugiego uparcie milczał, jeśli zaś o dziadka chodzi” – Skąd nagle ten czas teraźniejszy? Chodziło.
„Feliks ostatecznie pogodził się z tym, że to, co brał za niezwykły dar, było w rzeczywistości zlepkiem nieartykułowanych głosek, jakie z siebie wydobył, próbując podać łacińską nazwę jakiegoś leczniczego zioła.” – A tutaj niestety przedobrzyłaś i wyszło bez sensu. Przecież nie wymawiał nazw łacińskich nieświadomie.
„Moi drodzy – zaczęła, chociaż jej spąsowiała mina jasno wskazywała na to, że żadnego ucznia nie wyceniłaby na więcej niż dwa złocisze.” – To o złociszach ładne, ale kolor bez sensu – ludzie zazwyczaj pąsowieją ze wstydu albo z ogromnego gniewu, gdy są bliscy apopleksji.
„czując jak znowu zbiera się w nim złość” – Przecinek po „czując”.
„dwójkę swoim przyjaciół” – Swoich.
„Albo Szwed – podsunął Niko.” – Piękne! Ogromnie podoba mi się to, jak przedstawiasz Fina, ale więcej o tym w podsumowaniu.
„W końcu poziom ignasiowego testosteronu unormował się.” – No nie... o ile wysokie stężenie testosteronu może wywoływać agresję (choć opinie na ten temat są różne), o tyle agresja nie wywoła dużego stężenia testosteronu. O ile u kobiet poziom hormonów zmienia się w zależności od cyklu miesięcznego, o tyle u mężczyzn utrzymują się na względnie stabilnym poziomie, zmniejszając się z wiekiem (o ~1% rocznie).
„Łukowiec zamieszkiwali w połowie Polacy, a w połowie przedstawiciele innych nacji, zwabieni perspektywą łatwego zysku. Przybywali tu Ukraińcy, Słowacy, zdarzali się nawet Białorusini i Czesi.” – Zdobywasz plusa za skonstruowanie swojskiego, słowiańskiego tygla kulturowego.
„więc by dotrzeć do innych przejawów cywilizacji, młodych adeptów magii czekała wielokilometrowa piesza wyprawa.” Te części zdania nie pasują do siebie gramatycznie. „By dotrzeć do... adepci musieli przebyć...” czy coś w tym stylu.
„Niemniej w Łukowcu znajdowały się lokale lubiane przez uczniów. Znajdowało się tu kilka”   Powtórzenie.
„Najmniej zadowolony z wycieczki był Feliks, zazdrośnie patrząc znad kufla piwa kremowego na butelki ognistej” – Patrzący.
„trójka zaszyła się w „Różnie”” – A nie w „Rożnie”?
„Ale za szybą zauważyć coś” – Zauważył.
„To pytanie uświadomiło im, że od pierwszej klasy nie zamienili ani jednego słowa z Samuelem.” – Od pierwszego roku? Przez jedenaście lat? Cztery klasy po 12 osób? Niemożliwe.
„Feliks postanowił zgłębiać tajniki nieba po tym jak w Muzeum Kopernika zobaczył model układu słonecznego.” – Przecinek przed „jak”.
„więc chcąc nie chcąc, raz na jakiś czas musiał zajrzeć przez teleskop.” – Znów jeden przecinek. Albo dwa, albo zero.
„Feliks, który znał się na tym tyle, co nic, wolał zostawić to w gestii Franciszka i Borysa, a sam zabrał się za dyskretne kibicowanie Ignacemu w zdobywaniu serca Emilki. Trochę przeszkadzała mu w tym Jadzia, widocznie niezadowolona z powodu powodzenia koleżanki, ale kim byłby Ignacy, gdyby się poddał z tak prozaicznego powodu?” – Feliksowi przeszkadzała w kibicowaniu? Ilość „powodów” jest za duża.
„przykry obowiązek zniesieniem teleskopu” – Zniesienia.
„– Wiem, że zabrzmi to nieprawdopodobnie, ale grono pedagogiczne też cierpi na brak informacji. // – To brzmi nieprawdopodobnie, panie profesorze – przyznał ponuro Ignacy. Gombrowicz uśmiechnął się pod nosem. // – Cóż, trudno powiedzieć, co podkusiło ministra do tak konserwatywnych poczynań, ale z pewnością musiał mieć poważny powód.” – Na pewno „konserwatywnych”?
„– Ponoć zanim został aurorem przez siedem lat pracował w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów” – Dwa orzeczenia. Przecinki przed „zanim” i „przez”.

04. Zapamiętaj tę radę, Niko
„był trochę wyższy, niż w przypadku innych dni” – Po przecinku nie ma zdania złożonego, więc jest zbędny.
„z tej najszlachetniej dziedziny” – Najszlachetniejszej.
„bez przerwy patrzała przed siebie” – Patrzyła.
„po prostu pierwszy raz ją zobaczyłem, i… – nie był pewny” – „Nie” dużą literą.
„zostaną skrócone przez apel poprowadzony przez nowego dyrektora” – Raczej “dzięki” albo “z powodu”.
„ale ku ich rozpaczy, wszystkie lekcje” – Albo wyrzuć przecinek, albo daj drugi po „ale”.
„– Ja nie – odparł Olaf. – Ale mój ojciec tak. // Wołoszyn przysunął się do niego konspiracyjnie. // – I jak? – zaciekawił się, poruszając zabawnie brwiami. – Przystojny? // Ignacy trzepnął go z otwartej ręki w potylicę. Feliks natychmiast się zreflektował.” – Kwiiii :D Feliks kompletnie nie ma wyczucia sytuacji i jest w tym przezabawny.
Znów „zresztą” pisane osobno.
„Gdybyśmy mieli lepszy budżet zamówiłabym takie ładne poduszki i sofy… wszyscy siedzielibyśmy sobie w kółku, byłoby dużo przytulniej prawda? ” – Przecinek po „budżet”, „wszyscy” dużą literą, to nowe zdanie. Lepszy budżet? Nie. Większy budżet.
„zmierzła klasę” – zmierzyła.
„jak tego uniknąć, bądź osiągnąć” – Zbędny przecinek.
„Zależy, czy będzie to coś przyjemnego, albo wręcz przeciwnie.” – „Czy” zamiast „albo”.
„że zostanie bez pary było zastraszająco wysokie” – Przecinek po „pary”.
„osobami tymi nie był” – Liczba podmiotu i orzeczenia się nie zgadza.
„jego poważna mina wskazywała na to, że nie ma zbyt miłych wieści” – Ta mina?

05. Strzeżcie się Imperatywu Klasówkowego
„jego lokatorzy znaleźli tę supertajną kryjówkę, bo znalazł tam” – Powtórzenie.
„Ale Feliksa z niewiadomych powodów lubiły. Na początku roku zawsze przemycał dla nich mugolskie jogurty we wszystkich możliwych smakach, znał każdego z tych małych dżentelmenów z imienia i uprzejmie słuchał, gdy któryś chciał mu coś opowiedzieć.” – No... to chyba wiadome są te powody?
„że co z oczu, to z serca i tak długo” – Przecinek przed „i”.
„nie mogę zagwarantować ci bezpieczeństwa kiedy” – Przecinek przed „kiedy”.
„również by” – Przecinek.
„patrzał” – Patrzył.
„że dostrzeże Feliksa było wręcz zerowe” – Przecinek po „Feliksa” (dwa orzeczenia).
„Twardowski miał dużo ładniejszy charakter pisma, niż Niko” – Zbędny przecinek.
„zmagała nerwowość” – Wzmagała.
„Jeśli będzie to konieczne, dla tych studentów, którzy nie będą mieli gdzie się podziać do dwudziestego drugiego grudnia, zapewnimy zakwaterowanie.” – Tym studentom. Chociaż u Anglika to możliwa pomyłka.

06. Renifery żyją bardziej na północy
„Rzecz jasna, Ignacego wcale to nie zdziwiło. Tylko dzięki jemu osobista przestrzeń życiowa Wołoszyna w akademiku nie zarosła mchem. Feliks z wdzięczności za tę troskę usadowił się na łóżku, odstępując przyjacielowi jedyne niezagracone siedzisko, czyli obrotowe krzesło przy biurku.” – Teraz poczul troskę wywołaną wydarzeniami z życia szkolnego, odgadując telepatycznie, o czym mysli Twardowski? Zgrzyta. Popraw też „jemu” na „niemu”.  
„Gdyby działało, rozwiązałoby to wiele problemów.” – Bez „to”
„Bartek był pod wrażeniem rozwojem fizycznych braci” – Rozwoju fizycznego.
„kilka nieprzyzwoicie ciekawskich, blond łepetyn” – Przecinek jest zbędny.

07. Opowieść o trzech głupich braciach i czwartym, co się wycwanił
„i kładąc się spać nawet zażartował” – Imiesłowy nieodmienne zawsze wydzielamy przecinkami.
„wszyscy sobie drzemają” – Drzemią.
„– Aha – powiedziała sentencjonalnie Zośka” – Sentencjonalnie?
Czemu bazyliszek dużą literą?
„Wolno obrócił się ku Feliksowi, patrzącego na niego z miną zbitego szczeniaka.” – Patrzącemu.
„to przekaż mu proszę to znalezisko” – „Proszę” powinno być wydzielone przecinkami.
„Niko przez kilka miesięcy w szkole odzwyczajał się od swojego pierwszego imienia, by podczas pobytu we Finlandii ktoś dotkliwie mu o nim przypominał.” – Konstrukcja. Na pewno robił to właśnie z tego powodu? No i „w Finlandii” a nie „we” raczej.
„po czym padł na” – Wpadł.
„zdziwiona spojrzenie chłopaka” – Zdziwione.
„gdy zrazu pewnego” – Razu.
„a ja sprawie, że się ziścią.” – Ziszczą. Plus „sprawiĘ”, bo „JA”.
„Minęły lata i jak czas pokazał, że Śmierć dopięła swego.” – Bez tego „jak”.
„innego sposoby” – Sposobu.

Rok 2002 – kto pod kim dołki kopie, ten jest głupi wstrętosmród
„patrząc jak jego wywar” – Imiesłów nieodmienny, więc przecinek.
„w tego rodzaju eliksiru” – Eliksirze.
„Izydor Soboń był niepocieszony. Ponieważ nie dość, że przyszło mu chodzić do jednej klasy z samymi obcymi dzieciakami, to na dodatek żaden z nich nie wydawał się dobrym materiałem na przyjaciela.” – Znów to urwane „ponieważ”. Można postawić przecinek zamiast kropki, coby sens był i powiązanie między zdaniami
„największym powodem do dumy stanowili dla niego wnukowie, więc kiedy zobaczył, że osobą, która zakłóca jego spokój jest Ignacy” – Największy powód, przecinek po „spokój”.
„Ale zanim umrze z zapłakania, to będzie tak płakać i płakać koło mnie i nie będę mógł się uczyć i będę miał złe stopnie i będziesz musiał mnie wyrzucić.” – Rozumiem, że taka konwencja, ale mimo wszystko przed powtórzeniami spójników przecinek się stawia.
„że w pod tą” – Bez „w”.
„Feliks skakał wokół stołu, próbując pochwycić światełka krążące po sali, podczas gdy Niko nieudolnie próbował go powstrzymać” – Powtórzenie „próbować”.
„coś na wzór dezaprobaty” – Raczej „na kształt”.
„przetransmutowany kawałek papieru chodzi po kołdrze w postaci patyczaka” – Ta kołdra miała postać patyczaka? Przetransmutowany w patyczaka kawałek papieru chodzi po kołdrze jednak lepiej by brzmiało.
„patrząc zimnym spojrzeniem” – Jak patrząc, to wiadomo, że spojrzeniem.

08. Na tropie Insygnium z księdzem Koszulą
„mimo, iż” – NIGDY nie stawiamy przecinka w takich złożeniach. http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629776
„ale z chęcią zamieniłby wszystkie gwiazdy nad Łukowcem, by z okna szkoły móc zobaczyć światła północy” – Oddałby. Bo zamienił na co?
„Symbol tryumfu o jakim nikt nawet nie śnił.” – Przecinek przed „o”.
„zarys gór Skandynawskich” – Jeśli to nazwa własna, oba człony zapisujemy wielką literą.
„co czyniło z tego miasta jednym z niewielu miast” – Do poprawy.
„– Dziwnym trafem, nie – mruknął Ignacy, trochę zamyślony. //– Patrz, a wiesz, że ja też nie? – Skręcił raptownie.” – Podmiot. Wygląda to, jakby Ignacy rozmawiał sam ze sobą i to on skręcał.
„jakiegoś dorodnego młodzieńca, albo nadobną młódkę” – Po co ten przecinek?
„głębiej w korytarz a później na schody” – Przecinek przed „a”.
„I z całą pewnością nie szukałbym twórcy tego przedmiotu w samej śmierci.” – To personifikacja, nazwa własna, więc dużą. Poza tym to zdanie jest kulawe. Szukać twórcy w kimś? Nie bardzo.
„gotowych do poświęceń w polskiej sprawie” – Dla polskiej sprawy.

09. Nie taki Niemiec straszny, jak go malują
„stracił resztki nadziei w instynkt samozachowawczy” – Nadziei się nie ma w. Można mieć ewentualnie nadzieję na coś, ale tutaj to nie pasuje. Wiary.
„Feliks i reszta w głębokim szoku obserwował całe zajście.” – Obserwowali.
„oscylowały wokół Felika a Niko” – Jeśli „a”, to „między”. Jeśli „wokół”, to „i”. Oraz „Feliksa”.
„znał tę szkołę lepiej, niż ktokolwiek inny” – Zbędny przecinek.
„Gustaw, szczęśliwy posiadacz kruczoczarnej grzywy, stwierdził, że to byłoby zbyt konformistyczne z jego strony” – Gustawa? Wiem, że Gerharda, noale.
„Sam powiedziałeś, że za jednym mądrym idzie tysiąc głupców. Źle jest wtedy, gdy głupców dopuszcza się tam, gdzie nie ich miejsce. My mamy lekarstwo na świat, ale czasem tak się zdarza, że to, co pomaga jednym, jest trucizną dla drugich.” – Och, wróżę Samuelowi karierę na miarę Paulo Coelho.
Przeurocze nawiązania literackie i kulturowe w tym rozdziale.

10. Nic dziwnego, że nie chcą jej w Proroku Codziennym
„Pan Puszczyk wydawał się jakby zamyślony i zmartwiony i nawet nie zauważył, że Niko w połowie zajęć udał się w objęcia Morfeusza. Większość uczniów nie zwróciła na to uwagi; jakby nie patrzeć, każdy ma czasem gorszy dzień.” – Większość uczniów TEŻ nie zwróciła
„Feliks odruchowo chciał wzruszyć ramionami, kiedy zorientował się, że zna odpowiedź na to pytanie.” – Śliczne zdanie.
„reaserch” – Research.

11. Za bardzo mi schlebiasz, Chrątaju
„Właściwie, Fin cierpiał z powodu jednej z tych chwil, podczas jakich nie życzył sobie jakiegokolwiek towarzystwa.” – Przeredaguj to zdanie, jest niezgrabne. A jeśli bardzo chcesz je zostawić, to „podczas których”
„Ignacy wzruszył ramionami i ruszył z wolna w stronę zamku. Feliks szedł obok, telepiąc się aż nadto.
W zamku ich drogi się rozdzieliły.” – Zamku...?
Pomiędzy tymi akapitami występuje nagła zmiana czcionki: „Młody czarodziej siedział przy stole i obserwował, jak Chrątaj i Szczebrzyn krzątają się po kuchni, czyniąc ostatnie przygotowania przed kolacją. Reszta stworzeń znalazła już sobie inne zajęcia.
Feliks zawsze podziwiał pracowitość tych istot. Wydawało się, że powołaniem każdego z ubożąt jest sprowadzenie na świat pedantycznego porządku i nakarmienie każdego pustego brzucha wyśmienitym jadłem. Właściwie, chłopak nie miał nic przeciwko temu. Wręcz przeciwnie, był zdania, że u siebie w domu też powinni zatrudnić co najmniej jedno ubożę”
„– Najgorsze jeszcze przed nami – mruknął ponuro jego kompan. \\ Feliks poczuł się dziwnie nostalgicznie” – jesteś pewna, ze nostalgicznie to właściwe słowo?

12. Wszystkie gratulacje należą się konikowi
„Większość ludzi nawet nie podejrzewa, jak uparta może być Druella.” – Skąd ten czas teraźniejszy?
„a z jego poezją było tak, że nikt zbytnio się nią nie ciekawił, a Uryszek z kolei w pogardzie miał zainteresowanie tłumu i brak aplauzu w niczym mu nie przeszkadzał.” – Za dużo tych „a”. Nikt się czymś nie ciekawił? Chyba nikogo ona nie ciekawiła.
„Zgłosisz się do mnie po lekcjach, zrozumiane?” – Zrozumiano.
„Feliks już miał się odezwać, kiedy Twardowski wszedł mu w słowo.” – Skoro Feliks nie zdążył się odezwać, to Twardowski nie miał mu w co wchodzić.
„podbródka wskazał na przybysza.” – Czcionka szaleje.
„Ponieważ nic nie godzi dwóch zwaśnionych mężczyzn lepiej, niż butelka ognistej i ładne kelnerki. „ – kto tam ostatnio nie mógł pić? Chyba zapomniałaś wspomnieć, że ktoś tu świętował niedawno osiemnaste urodziny. I „Ognistej”, bo to nazwa własna.

13. Dom, w którym nikt nie jest mile widziany
„Mam wrażenie, że szef traktuje tę sprawę bardziej niż obcesowo – westchnął ich rozmówca. – Pięć dni spóźnienia! To niedopuszczalne” – obcesowo?
„dowidzenia” – Do widzenia.
Autoanaliza jest interesującym pomysłem, świadczącym o sporym dystansie do siebie.

14. To może być bieszczadzki suojelusenkeli
„Z chwilą, gdy tylko oderwał stalówkę pióra od kartki,” – Albo bez „z chwilą”, albo bez „tylko”.
„Nie móvilem, szeby ściągnącz te ustrojstvo?” – Zamiana w na v nie ma sensu w języku polskim, ponieważ wymawia sie je tak samo – w przeciwieństwie do języka angielskiego, gdzie różnicę w wymowie wyraźnie słychać.
„To był ładny pałacyk w barokowym stylu, dosyć solidny i jak na polskie standardy, zadbany, ale przydałoby się wymienić kilka okien.” – No to więc? W pierwszym rozdziale było głównie rokoko, a kilka zdań dalej piszesz o zamku.

16. Sekretnie tajna kryptoorganizacja i całusy na dzień dobry
„Łukowiec z wyglądu przypominał bardziej letnią rezydencję jakiegoś arystokraty, „ – Nosz kurr... czaczki. Łukowiec za każdym razem zdaje się wyglądać inaczej.
„No tak”, pomyślał Niko, „czasem zapominamy, że inni ludzie też coś zauważają. I myślą.” – Brawa i ukłony! Tak rzadko autor pamięta, że główna postać nie jest jedynym człowiekiem wyposażonym w mózg. Najgorszym przykładem jest tu chyba Bella ze Zmierzchu. A ty wyszłaś obronną ręką!
„Zamek nie wyglądał jak typowa, górka budowla” – Górska?
„„Z tym też sobie poradzi”, pomyślał Feliks. // „Może tak”, zgodził się z nim drugi Feliks, „ale ty już niekoniecznie”. // „A wiecie?”, zagadnął Feliks trzeci, „że Niko został gdzieś w tyle?” // Wołoszyn zatrzymał się i obejrzał się za siebie.” – Śliczne :D

17. To, czego nie usłyszała Druella Rosier
ruszyli w stronę przeznaczonej sali” – Przeznaczonej czemu\komu\na co?
nie rozumiał, dlaczego uczy się również tych wszystkich bzdur, które przerabia się w mugolskich szkołach.” – Brawo za dopisanie łatki, której zabrakło w rowlingowym świecie. Niejedna dyskusja na niejednym forum została poświęcona kwestii magicznego wykształcenia, i tego, do czego właściwie nadawali się uczniowie po ukończeniu Hogwartu – przecież nie mieli nawet żadnych lekcji matematyki.
„Ponieważ magiczne ministerstwo szkolnictwa dopiero po dwudziestu latach zorientowało się, że zmuszanie uczniów do zdawania egzaminów z każdego przedmiotu to bestialstwo, ale mało szczęśliwym zbiegiem okoliczności rocznik Wołoszyna nie został objęty reformami.” – Wywal „ponieważ" albo przebuduj całe zdanie.

Rok 2009
„najbardziej przekonywającego Świętego Mikołaja” – Przekonywującego.
„Co lepsi obserwatorzy wypatrzyli rzeczywisty brak kolii na szyi Damy.” Rzeczywisty to nie jest dobre słowo w tym kontekście.
„Dama nie wiedziała, kim jest tajemniczy złodziej”  „wcześniej tak mnie komplementował, całował rączki, bajki opowiadał” – Jak mógł całować rączki pozostając incognito?
„Doktórze” – Literówka, czy stylizacja?
„Bo to nie Lechita – wyjaśnił z uśmiechem Feliks. – Tylko ugrofińskie dziecię. Uwielbiam cię za takie właśnie teksty.
„wyskoczył za ramę do następnego obrazu” – Wyskoczył zza ramy, wskoczył za ramę.
„Miał wrażenie, jakby dotykał chłodną skałę, ale poza kolorem zjawisko to w ogóle nie przypominało kamienia.”  – No, a dotyk? Oraz "dotykał chłodnej skały".
18. Poliglota znowu tryumfuje
„– A ty co? – zapytał Feliks, nim Gerhard zdążył się przywitać, pomny tego, że bez istotnego powodu żaden uczeń nie może przebywać na najwyższym piętrze. – Pomieszane podmioty.
„Za drzwiami czekał na niego Ignacy z Emilią i Natalią z dziesiątej klasy." – Feliks szukał Gerharda w Sali Butellkowej, bibliotece i innych miejscach, ale nigdzie nie ma wzmianki, że po konfrontacji postanowił udać się do swego pokoju, ergo, nie mamy pojęcia gdzie znajdują się drzwi, które teraz otwiera.
„Feliks zgadnął" –Zgadł
„Twardowski nawet nie pofatygował się do szatni po okrycie wierzchnie. Po prostu wyszedł z zamku na styczniowy mróz. // „Polacy”, pomyślał strapiony Niko, zrównując krok z Ignacym." – Dlaczego Niko się dziwi, skoro wcześniej to on otwierał okna zimą?
„Jag vet lite svenska" – Węszę translator. Co prawda moja specjalność to norweski, a nie szwedzki, więc podparłam się googlem – fraza użyta przez ciebie wyrzuca tylko siedemdziesiąt wyników w całej sieci. Lepiej byłoby użyć „jag pratar lite svenska" lub „jag talar lite svenska".
„razem dotarli do wniosku" – Raczej „doszli". Sugerujesz tu, że Harry nie myśli samodzielnie.
„Nawet jeśli ten mężczyzna jest naprawdę niebezpieczny, nie usprawiedliwiało to okłamywania obywateli." – Hm, czy to znaczy, że mugole to już nie obywatele?
„Harry miał doświadczenie w zwalczaniu czarnoksiężników, ale słabo znał się na bieganiu po lesie w nadziei na natknięcie się na jakiegoś złego czarodzieja, który przypadkiem odpowiada za ostatnie morderstwa." – A tych wszystkich poprzednich czarnoksiężników Harry dostawał na tacy?
„Kiedy trwała wojna, czego byśmy nie zrobili, byliśmy w centrum wydarzeń, a wielcy podejrzani faceci obiecywali nam pomoc, a tak naprawdę niczego nie rozumieli. A teraz my jesteśmy tymi podejrzanymi facetami, Harry." – Trzy razy „a" – błąd, czy stylizacja?

Najmocnieszym elementem twojego opowiadania jest kreacja bohaterów. Przyznałaś w komentarzach, że wzorujesz swoje postaci na osobach znanych ci osobiście – chylę więc czoła przed twoim zmysłem obserwacji. Wielu autorów – choćby Joanna Chmielewska – właśnie temu talentowi zawdzięcza sukces swoich powieści. Twoje postaci są żywe, barwne, a przede wszystkim – prawdopodobne psychologicznie. Co więcej, obdarzasz trójwymiarem nie tylko trójkę głównych bohaterów, ale i postaci drugoplanowe. Agnieszka, profesor Paulus, Zośka, czy ksiądz Koszula, mimo że nie zajmują dużo czasu antenowego i tak mają wyraźnie odrębne charaktery i upodobania. Wracając do tekstu po paru tygodniach, wciąż jestem w stanie skojarzyć o kogo chodzi. Dobra robota!

Nie umiałabym wybrać ulubieńca z trójki głównych bohaterów – wszyscy są fantastyczni. Szczególne  brawa jednak należą ci się za skonstruowanie postaci Nika. Jestem zachwycona tym, jak wiernie i drobiazgowo oddałaś jego finowatość. Mieszkając w Skandynawii, nasłuchałam się dużo o stereotypach i uprzedzeniach mieszkańców tych terenów i muszę przyznać, że wyszłaś obronną ręką z wiarygodnego opisu tej postaci. Niechęć do Szwedów, otwarte okna zimą, drobne dziwactwa, to jak się zachowuje w stosunku do innych i sposób w jaki myśli – rozpływam się.

Ignacy Twardowski to typ charakteru spotykany bardzo często w młodzieżowych polskich powieściach. Jest jak Tomek Wilmowski lub bohaterowie książek Makuszyńskiego: opanowany, rozsądny, wysoki, przystojny, szlachetny, może odrobinę introwertyczny. Jest indywidualistą z pędem do przygód i silnym kompasem moralnym. Przypadek popycha go w różne nieoczekiwane sytuacje, z których zazwyczaj wychodzi obronną ręką. Nie jest jednak wszechmocny, udało ci się nie uczynić go Marianem Słojem, może przez to, że trzymasz go raczej na uboczu. Nawiązanie do najsłynniejszego polskiego czarnoksiężnika jest bardzo na miejscu.

Najwięcej czasu antenowego dostaje Feliks, z którego perspektywy przedstawiana jest większość opowieści. Urzeka on swoim ledwie kontrolowanym szaleństwem i brakiem pomyślunku, jest żywiołowy i nieogarnięty, przyjaźni się z ubożętami i ma psychopatyczną nie-dziewczynę.
Fantastyczne jest też to, że tę rozdzielność charakterów głównej Trójcy potrafisz utrzymać; jesteśmy na poziomie osiemnastego odcinka a oni wciąż nie zmorfowali w jedno bezkształtne ciało Borga.

Zaskoczyło mnie wprowadzenie do opowiadania Harry’ego  i Rona – początkowo myślałam, że choć osadzasz opowiadanie w realiach rowlingowego świata, to jednak wolisz trzymać się z daleka od osób i wydarzeń opisanych w sadze. Ciekawa jestem, czy słynni aurorzy będą się z nami dzielić jakimiś przemyśleniami na temat na temat wizytowanego kraju  i jak też im pójdzie ściganie tajemniczych przestępców. Na razie pojawili się na zbyt krótko, by dało się zaobserwować, jaki mają charakter. Trzymasz ich na uboczu głównego wątku akcji, moim zdaniem twoje opowiadanie na tym zyskuje.

Jakim językiem posługuje się Druella? Chyba nie polskim? W jaki zatem sposób tak dobrze dogaduje się z pozostałymi uczniami? Wszyscy świetnie znają angielski?

Drugim mocnym punktem jest poczucie humoru, którym okraszony został cały tekst. Nie raz chichotałam nad tym opowiadaniem. Na pewno będę je polecać, jeśli ktoś spyta o potterowe ff!

Dialogi są naturalne i dobrze napisane. Potrafisz różnicować nie tylko styl starszych i młodszych osób, lecz każdy z twoich bohaterów wypowiada się w charakterystyczny dla siebie sposób. Dowodzi to, że czujesz tworzone przez siebie postaci w stu procentach. Po raz kolejny, chylę czoła.

Opisy są idealne, bez trudu daje się wyczuć ten charakterystyczny klimat polskiej szkoły, polskiego małego miasteczka i polskich bohaterów.  Ilość opisów jest świetnie wyważona, nie rozwodząc się nad każdym liściem rysujesz sceny, w których czytelnik bez trudu potrafi się odnaleźć. Ogromnie podoba mi się to, że wplatasz w tekst postaci ze słowiańskiej mitologii, czyni go to równocześnie oryginalnym i swojskim.

Styl masz lekki i przyjemny, momentami tylko pakujesz się w pokraczne konstrukcje - wszystkie zostały ci wypisane powyżej. Jak widzisz po znikomej ilości poprawek, możesz być z siebie zadowolona.

Większych odstępstw od kanonu nie stwierdzono. Część pomysłów, choć na szczęście nie ma ich dużo, jest intensywnie inspirowana Potterem.  W Wielkiej Sali są świeczki? To w Łukowcu będą ogniki. Do tego Mała Gwardia, zbiórki w ukrytym pokoju i Soboń, który chyba niczym nie różni się od Malfoya. No i to, że nie możesz się zdecydować, czy szkoła mieści się w pałacu, czy jednak w zamku, tak jakbyś zapominała czasem, że wydarzenia osadziłaś w swoim autorskim świecie.

Nie utworzyłaś żadnych dziur logicznych, twój tekst wydaje się dobrze przemyślany. Historię rozwijasz równo, utrzymując zainteresowanie czytelników na stałym poziomie. Nie ma dłużyzn, nie ma chaosu, jest moc. Czyta się mega przyjemnie i bardzo płynnie. Mam wrażenie, ze część rozdziałów jest dopieszczonych  bardziej niż inne. Czyżby czasem towarzyszyła ci beta? Jeśli to możliwe, zaproś ją do stałej współpracy. Podsumowując, zasługujesz na piątkę z plusem.



*Samo znalezienie obrazka w sieci nie daje pozwolenia do korzystania z niego na swoim blogu. Zawsze należy pytać autora grafiki, czy nie ma nic przeciwko umieszczeniu jego dzieła na naszej stronie.


25 komentarzy:

  1. Nie potrafię komentować, ale chylę czoła. Bardzo dobra ocena.
    Czwarte Insygnium zdecydowanie zasługuje na uwagę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, przepraszam, że komentuję dopiero teraz, ale na tablecie i tak bym nie wystukała niczego ciekawego. Na początku chciałabym podziękować za ocenę i chyba najwnikliwszą betę, jaką w życiu otrzymałam. <3
    To po kolei. Od któregoś rozdziału „zresztą” piszę poprawnie, ktoś na mnie nakrzyczał i poinformował, że to błąd, bo ja poważnie nie wiedziałam. Nie ma to jak czytać stosy książek i nie zorientować się, że pomiędzy „z” i „r” nie było nigdy odstępu, brawa dla mojego sokolego oka.
    „A nie odwrotnie? Rokoko było następstwem i rozwinięciem baroku.” – Trochę zgłupiałam, zaraz wyjaśnię. Na architekturze i sztuce się nie znam, ale z tego co pamiętam, rokoko to ostatnia, najbardziej okiełznana faza baroku, bo o ile dojrzały barok tak ociekał od ozdobników, że aż można było dostać oczopląsu, to rokoko było bardziej, hmmm… skromne? XD Tak więc chociaż Łukowiec był głównie rokokowy, to jednak istniały pewne naleciałości jeszcze z baroku, jak chociażby rozmiar (chociaż budynek musiał być duży ze względów praktycznych, w końcu musiał pomieścić około pół tysiąca luda), albo to malowidło w jadalni, wybitnie barokowe, bym powiedziała. Ale powtarzam, nie znam się, możliwe, że coś mi się pochrzaniło.
    „Zręczne nawiązanie do fretek Malfoya, me gusta.” – akurat niezamierzone. XD
    „Uhm... czyli odezwał się do niego, ale go ignorował? Nie pomyliły ci się imiona?” – słowa Izydora odnosiły się do Feliksa. Stwierdzenie, że nie ma się martwej fretki w kieszeni nie jest chyba żadnym aktem odwagi, chodziło raczej o to, że Feliks próbował Irka obrazić.
    „A tutaj niestety przedobrzyłaś i wyszło bez sensu. Przecież nie wymawiał nazw łacińskich nieświadomie.” – oj, faktycznie, ale ten gag był zainspirowany żartem mojego kolegi o kumplu beatboxerze, nie pamiętam jak leciał, ale było coś z językiem francuskim. Na żywo było śmiesznie, w tekście może już mniej. :c
    „Od pierwszego roku? Przez jedenaście lat? Cztery klasy po 12 osób? Niemożliwe.” – możliwe, w podstawówce miałam w klasie takiego chłopaka, z którym nie zamieniłam ani jednego słowa przez sześć lat. On po prostu trzymał się maksymalnie na boku. W gimnazjum trafiliśmy też do jednej klasy i zdarzyło nam się czasem pogadać, ale to dlatego, że nasza grupa była naprawdę mała (właśnie dwanaście osób na początku, na trzecim roku zrobiło nas się piętnastu), ale tematy rozmów bardziej dotyczyły kwestii organizacyjnych, jak „jedziesz na wycieczkę w piątek, bo muszę oddać pani listę” i inne takie bzdury. Gdyby był w innej klasie, pewnie nawet nie wiedziałabym o jego istnieniu. Teraz podejrzewam, że to jakaś silna dysfunkcja społeczna, ale Samuel też nie jest do końca, hm, zdrowy. Kontakty z ludźmi ogranicza do minimum, ludzie są zazwyczaj zaskoczeni, gdy się do nich odzywa.
    „Tym studentom. Chociaż u Anglika to możliwa pomyłka.” –właśnie sobie zdałam sprawę z tego, że faktycznie wyszła mi kalka z angielskiego i nie wiem, co o tym myśleć, bo chociaż język znam dosyć dobrze, to nie używam go tak często, by mogło być to jakimś usprawiedliwieniem. Z drugiej strony, może faktycznie zostawię, Rosier bądź co bądź trochę polskiego nie używał, może mu się zdarzyć raz na jakiś czas pomyłka. :D
    Popraw też „jemu” na „niemu” – aaaa, nie wierzę, nie wierzę! Powinnam sobie posypać klawiaturę tłuczonym szkłem i korzystać z takiego narzędzia tortur przez tydzień, żeby odpokutować ten błąd.
    „Sentencjonalnie?” – to akurat taki dżołk był. Taki mam przykry nawyk, bo prawie zawsze, gdy bohater zaczyna porozumiewać się ze światem monosylabami, to w komentarzu narratora pojawiają się takie słowa i zwroty jak „sentencjonalnie”, „z mądrością” czy „z zadumą”. Not funny, wiem, ale nie mogę się powstrzymać. ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „Och, wróżę Samuelowi karierę na miarę Paulo Coelho.” – to też specjalnie, biedny Sammy nie jest zbyt dobry, jeśli o złowieszcze metafory chodzi. XD
      „Pomiędzy tymi akapitami występuje nagła zmiana czcionki” – wiem, coś się z formatowaniem spsuło i naprawienie tego mnie przerosło. W sumie teraz dopiero wpadłam na to, że mogłam skopiować tekst do notatnika, potem wrzucić na nowo do worda, poustawiać akapity, wkleić na bloga i tryumfować z powodu zwycięstwa człowieka nad techniką, ale wtedy zwyczajnie mi to nie przyszło do głowy. Ale to dobry znak, z każdym dniem jestem mądrzejsza.
      „Zamiana w na v nie ma sensu w języku polskim, ponieważ wymawia sie je tak samo – w przeciwieństwie do języka angielskiego, gdzie różnicę w wymowie wyraźnie słychać.” – w polskim wydaniu Pratchetta wampiry mówiły dalej przez „v”. Pomyślałam, że to będzie zabawne. ; ; Tak w ogóle, z językowego punktu widzenia też to nie ma sensu, bo jeśli o angielski chodzi, to rumuński/mołdawski akcent najłatwiej rozpoznać po głosce „th”, a z tego co wiem, Rumuni/Mołdawianie nie mają najmniejszego problemu z „w”, ale jakoś tak się utarło nie tylko u Pratchetta, bo dosyć często spotykam się z przekonaniem, że rumuński/mołdawski akcent najłatwiej naśladować poprzez wymawianie „w” jak „v” (w sensie, u Anglików i Amerykanów).
      „No to więc? W pierwszym rozdziale było głównie rokoko, a kilka zdań dalej piszesz o zamku.” i „Nosz kurr... czaczki. Łukowiec za każdym razem zdaje się wyglądać inaczej.” – też miałam problem z nazewnictwem. Bo jeśli chodzi o wygląd, każdy powiedziałby, że Łukowiec to pałac, jeśli zaś o funkcjonalność… myślę, że jako budowla obronna spełniłby się wyśmienicie, nie ma żadnych strzelistych wieżyczek w stylu Neuschwanstein, system tajnych przejść, grube, solidne mury i cały system obronny, o którym uczniowie niekoniecznie muszą mieć pojęcie. Chociaż mimo wszystko zgodzę się, że „pałac” to trafniejsze określenie, z tym, że to brzmi jakoś tak… no kurczę, pretensjonalnie, pomimo tego, że to po prostu określenie na typ budowli. „W drodze do zamku” brzmi jakoś lepiej niż „w drodze do pałacu”, ale to chyba moje zboczenie. Trudno, popoprawiam, przeboleję. Tym bardziej, że Łukowiec w czasach świetności wyglądał jak coś a’la Vaux le Vicomte, a to pałac jak cholera. ;_;
      „Jak mógł całować rączki pozostając incognito?” – po prostu, tak dosłownie. XD Jeśli był wystarczająco czarujący, to czemu nie? Dama była dość rozwiązła, dopiero po kradzieży zorientowała się, że nie zna imienia tajemniczego rzezimieszka.
      „Dlaczego Niko się dziwi, skoro wcześniej to on otwierał okna zimą?” – myślę, że Finowi bardziej chodziło o polski temperament. Zostawiasz Polaków samych na chwilę, a jak wracasz, to okazuje się, że zdążyli się pięć razy pokłócić.
      „Węszę translator. Co prawda moja specjalność to norweski, a nie szwedzki, więc podparłam się googlem – fraza użyta przez ciebie wyrzuca tylko siedemdziesiąt wyników w całej sieci. Lepiej byłoby użyć „jag pratar lite svenska" lub „jag talar lite svenska". – tak, tylko że „pratar” i „talar” znaczy „mówić”. Szukałam w rozmówkach i znalazłam tylko to nieszczęsne mówienie, co jest bez sensu, bo Niko nie zamierza z nikim ucinać pogawędki, tylko czytać. Translator podaje propozycję „jag känner den svenska”, ale to też chyba nie jest dobre rozwiązanie.

      Usuń
    2. „Sugerujesz tu, że Harry nie myśli samodzielnie.” – myślałam, jak to zmienić, ale albo upośledzałam Rona, albo robiłam z nich obu maszyny. Bo mogłabym napisać, że „równocześnie” doszli do wniosku, ale to bez sensu, bo jak – nagle zapaliły im się lampki w głowach? Mogłabym też wklepać coś w stylu: „Harry doszedł do wniosku, a Ron się z nim zgodził”, ale wtedy bym sugerowała, że Ron jest idiotą i nie myśli samodzielnie. XD
      „Hm, czy to znaczy, że mugole to już nie obywatele?” – nic takiego nie pisałam! W świecie HP mugole siłą rzeczy są okłamywani, ale w sytuacjach niebezpiecznych informuje się ich o niebezpieczeństwie (ucieczka Blacka w trzecim tomie), natomiast gdy nawet czarodzieje nie są powiadomieni, mugole w ogóle żyją w błogiej nieświadomości.
      „A tych wszystkich poprzednich czarnoksiężników Harry dostawał na tacy?” – nie, ale zawsze miał jakiś punkt zaczepienia, ewentualnie warunki, które umożliwiałyby mu prowadzenie śledztwa. Tylko w siódmej części przyszło im włóczyć się bez celu, ale wtedy sytuacja naprawdę mogła przerosnąć trójkę siedemnastolatków. Ale Harry-po-trzydziestce przyjeżdża sobie do obcego kraju, gdzie słyszy: „proszę, zamordowano tutaj trochę mugolaków, nie wiemy, kto to zrobił, nie wiemy po co, w ogóle niczego nie wiemy, polscy aurorzy zwiali, aż się za nimi kurzyło, chłopaki, weźcie coś zróbcie, na początek możecie, bo ja wiem, pochodzić trochę po lesie i Łukowcu, może coś znajdziecie, powodzenia, lowciam, Rosier”. No ja bym się wkurzyła. XD
      Z całą resztą oczywiście się zgadzam, poprawię, jak tylko będę miała stały dostęp do komputera, bo póki co żyję sobie z ledwie działającym tabletem i jedną kreską zasięgu. XD
      Co do Niko – wyszedł chyba tak dobrze, jeśli o jego finowatość chodzi, bo po prostu zainteresowała mnie fińska kultura i w riserczu posunęłam się dalej niż to było konieczne. Nawet zastanawiam się nad filologią fińską. xD Btw. propos stereotypów: http://i.imgur.com/Akq2G.jpg :D
      A Druella właśnie szprecha po polsku! W sumie to moja wina, bo w rozdziale, w którym Emilka rozmawia z Druellą ta pierwsza mówi coś w stylu „gdybyście zostali w Polsce na dwa lata spotkałybyśmy się w Łukowcu”. Chodziło o JESZCZE dwa lata. Ella urodziła się w Polsce w czasie, kiedy jej ojciec reprezentował tu interesy Wielkiej Brytanii, a wyjechała, gdy miała sześć lat.
      Tak w ogóle, czarodzieje mają chyba jakiś super talent lingwistyczny. Bart Crouch (senior) znał około dwustu języków, Dumbledore na pewno nie był gorszy, a żaden z nich nie wyglądał na sawanta. Ale to tak nawiasem mówiąc. XD
      „Część pomysłów, choć na szczęście nie ma ich dużo, jest intensywnie inspirowana Potterem. W Wielkiej Sali są świeczki? To w Łukowcu będą ogniki. Do tego Mała Gwardia, zbiórki w ukrytym pokoju i Soboń, który chyba niczym nie różni się od Malfoya.” – hm, akurat ta mała gwardia (która w ogóle nie jest ich nazwą, chwilowo są beznazwowi xD) nie ma wiele wspólnego z Gwardią Dumbledore’a, powstała w zupełnie innych okolicznościach i ma całkiem inny cel, ale powstać musiała, bo chłopcy w trójkę po prostu by sobie z tym nie poradzili. Myślę, że to naturalne, że w pewnym momencie zwrócili się o pomoc do swoich przyjaciół. Ale spostrzeżenie ogólnie słuszne, bo naprawdę dużo, dużo wątków, postaci i sytuacji powstało na zasadzie antagonizmów – czy to do całej serii HP, czy najbardziej oklepanych motywów potterowskich fanfików. W HP nie podobało mi się wiele rzeczy (jak wspomniany przez Was system edukacji), w fanfikach jeszcze więcej. Soboń chwilowo nie robi nic innego poza byciem upierdliwym, więc nic dziwnego, ze kojarzy się z Malfoyem (który też nie robił niczego, poza byciem upierdliwym, a przynajmniej do szóstego tomu). I w sumie ja Irka bardzo lubię i żałuję, że muszę go tak krzywdzić i najchętniej od razu pokazałabym go od drugiej strony, ale wtedy wyszłoby strasznie nienaturalnie. Muszę czekać na odpowiedni moment. ;c

      Usuń
    3. Jeszcze raz chcę podziękować za ocenę. Byłam w szoku z powodu tych pięciu pomiocików, serio, po ocenie Delty byłam pewna, że sama też dostanę najwięcej trzy i wszyscy moi znajomi świadkami, jak bardzo trzęsłam portkami, czekając na Waszą opinię. A jak Gaya wspomniała o błędach logicznych i merytorycznych, to już w ogóle dostałam kręćka, nawet wyszperałam podręcznik dobrych manier z okresu międzywojennego, żeby sprawdzić, czy pod tym względem wszystko gra i odkryłam, że Emilka popełniła nietakt, przedstawiając Druellę chłopcom, powinna przedstawić chłopców Druelli i byłam pewna, że skażecie Emilię na potępienie za to, że zachowała się jak niewychowana knurzyca. XD
      Kasss czasami mi betuje rozdziały, ale niestety nie ma aż tyle wolnego czasu, by zająć się tym na stałe. A ja błędów nie widzę, ani tych logicznych ani tych typowo językowych, no chyba, że biją po oczach, więc jestem w kropce.
      Uff, puff, to chyba wszystko, dziękuję, dziękuję jeszcze raz.

      Usuń
    4. Cześć!

      Oficjalnie jestem na wakacjach, ale nie wytrzymałam i zajrzałam na Mackalnię, a tu taka miła niespodzianka!

      "zainspirowany żartem mojego kolegi o kumplu beatboxerze, nie pamiętam jak leciał, ale było coś z językiem francuskim" - Nie był to czasem Lech Roch Pawlak? ;)

      "W gimnazjum trafiliśmy też do jednej klasy i zdarzyło nam się czasem pogadać, ale to dlatego, że nasza grupa była naprawdę mała (właśnie dwanaście osób na początku" - Hm, ale tym tekstem właśnie przyznajesz, że kiedy grupa ma 12 osób zaczynasz rozmawiać z każdym? :D A skoro byłaś z nim w podstawówce i gimnazjum, spędziliście razem w sumie 9 lat. To wciąż o dwa mniej niż łukowczanie :)

      "w polskim wydaniu Pratchetta wampiry mówiły dalej przez „v”." - Przypuszczam, że to dlatego, że mówiły tak w wydaniu angielskim. No nie wiem, może można to zaakceptować, jako stylizację przywodzącą na myśl odpowiednie skojarzenia.

      "„W drodze do zamku” brzmi jakoś lepiej niż „w drodze do pałacu”, ale to chyba moje zboczenie." - Po prostu zdecyduj się na jedno określenie i trzymaj się go konsekwentnie, bo inaczej czytelnik nie bardzo może sobie wyobrazić jedną, spójną budowlę - ja wyobrażałam sobie, że ten budynek cały czas morfuje, codziennie wyglądając inaczej (plus, świeży pomysł). Albo, że chociaż u siebie masz pałac, to zapominasz o tym i z rozpędu piszesz o Hogwarcie (minus, niechlujność).

      "myślę, że Finowi bardziej chodziło o polski temperament. Zostawiasz Polaków samych na chwilę, a jak wracasz, to okazuje się, że zdążyli się pięć razy pokłócić." - Ok, ale niestety nie wynikało to z tamtego cytatu :)

      "Btw. propos stereotypów: http://i.imgur.com/Akq2G.jpg :D" - Humona to znam na wyrywki :D

      Nie jestem pewna, czy pamiętałabyś język, którym posługiwałaś się mając sześć lat po ponad dziesięciu latach w obcym kraju, bez rodziców, którzy mogliby tę umiejętność rozwijać... chyba że są na to odpowiednie czary :)

      Mała Gwardia - nie chodzi mi o to, że pracują razem, bo to logiczne, ale o użycie bardzo podobnej nazwy i bardzo podobnego sekretnego miejsca. Gdyby nazywali się, nie wiem, bandą Janosika (nie śmiej się ze mnie głośno, jest późno i kreatywność nie żyje) i spotykali na przykład w lesie, inspiracja nie byłaby aż tak intensywna.

      Nie wiem, czego się bałaś, przecież piszesz sensownie i poprawnie. Delcie napisałam: "Po poprawieniu błędów ocena skoczy na cztery. Jeśli zaś weźmiesz sobie nasze rady do serca, rozbudujesz tę historię, nie zarzucisz pisania i nie skiepścisz fabuły, zacznę się zastanawiać nad piątką." - teraz puszcza każdy tekst przez bety, które wyłapują jej potknięcia i jeśli utrzyma ten poziom i zgłosi się za rok, czy kiedy tam, do ponownej oceny, dostanie tę piątkę bez wysiłku.

      O błędach logicznych i merytorycznych wspomniałam, bo osłabiałoby mnie przekopanie się przez cały tekst po raz kolejny, w poszukiwaniu trzech zmienionych zdań, które kompletnie zmieniają odbiór całej historii :D Zwłaszcza, że oceniając ostatnie rozdziały posługiwałam się spisem treści, w którym nie uwzględniłaś dodatków, więc początkowo przeoczyłam notkę o 2009 roku i oceniałam ją na szybko, w ostatniej chwili przed ostatecznym dodatniem posta.

      "Kasss czasami mi betuje rozdziały, ale niestety nie ma aż tyle wolnego czasu, by zająć się tym na stałe." - Zapraszamy na Forum :)

      "wyszperałam podręcznik dobrych manier z okresu międzywojennego, żeby sprawdzić, czy pod tym względem wszystko gra i odkryłam, że Emilka popełniła nietakt, przedstawiając Druellę chłopcom, powinna przedstawić chłopców Druel" - Awwww <3 Aż chce się oceniać! :D

      Dziękuję za szczegółowy feedback, to ogromnie cenne widzieć, że ktoś docenia naszą pracę!

      Usuń
    5. "Nie był to czasem Lech Roch Pawlak? ;)" - nie mogę się pochwalić aż tak światłymi znajomymi. :D
      "Hm, ale tym tekstem właśnie przyznajesz, że kiedy grupa ma 12 osób zaczynasz rozmawiać z każdym? :D A skoro byłaś z nim w podstawówce i gimnazjum, spędziliście razem w sumie 9 lat. To wciąż o dwa mniej niż łukowczanie :)" - ale Łukowczyków było cztery razy więcej na roku, co więcej, Ignacy, Niko i Feliks byli w innej klasie niż Samuel, więc nawet o te kwestie typowo organizacyjne nie mogli się wypytać. ;D W zasadzie, to coś innego tu chyba nie gra, bo o ile Niko jako taki trochę nieśmiały chłopak faktycznie mógł nie mieć okazji zamienić słowa z Samuelem, a Feliks pewnie specjalnie omija prawie każdego, kto trąci aurą szmalu i poważania, to Ignacy jakieś stosunku powinien z Więckowskim utrzymywać, w końcu znali się jako dzieciaki. Poza tym arystokraci pewnie uwielbiają te swoje spotkania towarzyskie i eleganckie potupaje, więc obaj chłopcy jako przyszli spadkobiercy swoich rodów musieli wyrabiać sobie kontakty i błyszczeć na salonach. :D
      "No nie wiem, może można to zaakceptować, jako stylizację przywodzącą na myśl odpowiednie skojarzenia." - w sumie zastanawiam się, czy tego nie zmienić, chyba nikt nie złapał żartu, więc nie ma sensu na siłę utrudniać czytelnikom czytania.
      "Ok, ale niestety nie wynikało to z tamtego cytatu :)" - nie wynikało też, że chodzi bezpośrednio o wyjście na mróz, ale faktycznie można to odebrać dwojako, doprecyzuję. :D
      "Nie jestem pewna, czy pamiętałabyś język, którym posługiwałaś się mając sześć lat po ponad dziesięciu latach w obcym kraju, bez rodziców, którzy mogliby tę umiejętność rozwijać... chyba że są na to odpowiednie czary :)" - hmm, miało to jakąś nazwę, "gramatyka uniwersalna" czy jakoś tak. Dzieci uczą się języka zupełnie inaczej niż dorośli. W moim czy Twoim przypadku nauka obcego języka polega na wkuwaniu słówek i mozolnym opanowywaniu gramatyki, dzieciaki przyswajają lengłydże w naturalny sposób. Gdyby Ella, powiedzmy, uczyłaby się polskiego w szkole, a potem nie używałaby go przez dziesięć lat, faktycznie mogłaby nie pamiętać ani jednego słowa. Ale polski wraz z angielskim były jej pierwszymi językami, polskiego uczyło ją otoczenie, angielskiego rodzice w domu. Może nie umieć czytać i pisać po polsku, ewentualnie ma z tym duże trudności, ale myślę, że miała wystarczającą bazę językową. Mogła nie pamiętać pewnych rzeczy, na początku mogła się zmagać z pewną barierą językową, ale z całą pewnością była zdolna do komunikacji na zadowalającym poziomie. Poza tym, podejrzewam, ze gdy tylko postanowiła zabrać się z tatuśkiem, tak się napaliła, że ciągle zawracała głowę biednemu Rosierowi, czy dobrze wymawia dane słowo i czy oznacza właśnie to, co ona myśli, że znaczy. Nieznośna pannica. :D
      BANDA JANOSIKA! <3333333 O rany, ktoś mnie będzie musiał powstrzymać, by nie użyć tego w tekście. XD
      Bo wiesz, wydaje mi się, ze jeśli chodzi o - nie wiem, jak to ująć w słowa - pewną dojrzałość literacką, to Delta góruje. Jej tekst jest zdecydowanie odważniejszy, bardziej mroczny, no, w ogóle bardziej. Zdecydowała się na trudniejszą i bardziej wymagającą konwencję i chyba dlatego w ocenie wypadła gorzej ode mnie, bo Insygnium jest mimo wszystko dużo, dużo lżejsze. Nie wiem, czy gdybym chciała pisać tak jak Delta, wyszłoby mi to na dobre (chyba po prostu jestem na to za młoda i niedojrzała i nie umiem się zdobyć na taki literacki sadyzm XD), ale w drugą stronę pewnie poszłoby nieźle, bo Delta też ma poczucie humoru. Mam nadzieję, że coś da się zrozumieć przez ten bełkot. XD"
      "Zapraszamy na Forum :)" - chyba się skuszę, dziękuję. ;)

      Usuń
    6. Nie powiedziałabym, że trudniejszy, po prostu inny. Osobiście bez problemu piszę hektolitry emo w moim blogasiu, natomiast zawsze mam obawy, czy w innych moich wypowiedziach uda mi się utrzymać inteligentny humor. Pisanie czegoś zabawnego na niezmiennie wysokim poziomie to trudna sztuka.

      Usuń
    7. Hm, nie wiem, ja pisanie na poważnie zawsze odbieram jako trudniejsze. W takiej konwencji "pół żartem" czuję się bezpieczniej, zresztą, odkąd pamiętam swoje wady maskowałam poczuciem humoru, więc trudno, żeby w mojej pisaninie było inaczej. xD

      Usuń
    8. Jejku, As-t-modeuszko, kiedy ja dokładnie tak samo podziwiam twój styl pisania :D Kiedy pierwszy raz czytałam Czwarte Insygnium, to miałam kompletnego doła, że sama tak nie potrafię. Poza tym konwencja konwencją, ale twoje opowiadanie ma też niezłą fabułę, bohaterów i "sposób prowadzenia" - czyli nie ma co się krygować ;)

      ... i co to w ogóle za twierdzenie, że dobre humorystyczne teksty łatwiej się pisze? To tak jakby mówić, że Pratchett jest kiepskim pisarzem, bo w jego książkach wszystko jest "pół żartem" :D

      I mam poczucie humoru - twoje :D A nawiązanie do wampirów z dysku wyłapałam od razu, dlatego z miejsca zapałałam do tej postaci miłością niewymuszoną* (ale oczywiście w komentarzu wspomnieć o tym zapomniałam...)

      Jak dziewczyny mówiły już - ja się wyłożyłam na błędach i wsio, filozofii tu żadnej nie ma :)

      *Ja mam zawszę uciechę, jak widzę nawiązanie do Świata Dysku. ZAWSZE.

      Usuń
  3. Ojej, jak ja lubię takie komentarze :D
    Mnie też internet nawala, więc krótko:
    Delta poległa głównie na błędach językowych, gdyby nie to, byłoby wyżej, u Ciebie jest pod tym względem lepiej. Te merytoryczne to raczej taki zwrot pro forma. ;)
    Mnie ta beta szła tragicznie - nie wiem czemu, bo Twój blog naprawdę mi się podoba (może właśnie dlatego :P) i mam zamiar go dalej czytać. Zresztą, bliski jest choćby dlatego, że Bieszczady to moje rodzinne strony, nawet nazwa miejscowości różni się nieznacznie.
    Nie lepiej ustawić w szablonie kod na akapity?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... i przez tę tróję pół szałta mi betuje :D

      Gratuluję piątki, Ast. Naprawdę na nią zasłużyłaś ;]

      Usuń
    2. "Nie lepiej ustawić w szablonie kod na akapity?" - ...czego Ty ode mnie wymagasz, ja jestem prosty człowiek. XD Nie, poważnie, jeśli chodzi o html to głupieję, raz coś próbowałam zrobić i spsułam szablon. ;c
      A właśnie, propos szablonu, bo zapomniałam - faktycznie o zgodę nie pytałam, ja niecna, a to dosyć dziwne, bo na przykład do hitohai pisałam, gdy miał powstawać szablon na SKZ i dostałam błogosławieństwo. Nie pamiętam, ale chyba ten obrazek znalazłam w jakiejś zbiórczej galerii i nie znalazłam autora, albo może autora znałam i coś mi się pochrzaniło. I teraz mi wstyd. ;c Ale niedługo będę mieć własny nagłówek, to znaczy, nie mojego autorstwa, pfu, pfu, to byłaby największa zbrodnia przeciwko sztuce od czasu tej samozwańczej restauratorki portretów Zbawiciela, po prostu wykorzystuję szczególnie utalentowanych gimnazjalistów. XD
      Dzięki, Delto, czekam, aż złapiesz brakujące dwa pomiociki. ;D

      Usuń
    3. Tak w ogóle, chcę powiedzieć, że Wasza ocenialnia ma moc - ocenka wisi od kilku dni, a mam już od Was blisko 150 wejść i przybyło czterech nowych obserwatorów. Pobiłyście rekord, jeszcze nikt mi nie zapewnił tyle sławy. XD

      Usuń
    4. Ale to proste, nawet ja to umiałam zrobić ;) http://tajemniczy--ogrod.blogspot.com/2013/04/tworzenie-akapitow.html#more
      Cieszemy się bardzo :D ale nie sądziłam, że jesteśmy takie przerażające... :D

      Usuń
    5. Tylko nie wiem, czy nie wejdzie mi to w jakąś fuzję z akapitami z worda. Zresztą, to chyba nie będzie miało znaczenia, bo i tak będę usuwać formatowanie przy poprawianiu rozdziałów.
      Dziękuję! :D

      Usuń
  4. "w sumie zastanawiam się, czy tego nie zmienić, chyba nikt nie złapał żartu, więc nie ma sensu na siłę utrudniać czytelnikom czytania." - nie zmieniaj. Też się trochę nad tym pozastanawiałam i jednak nie zmieniaj. A argument o czytelnikach nie łapiących żartu nie jest dobry, bo a)na pewno nie wszyscy czytelnicy cię komentują i b)nigdy nie obniżaj poziomu dzieła. Not ever. Różnica, jak między MASHem a Trudnymi Sprawami. Pierwsze bawi i tych, którzy rozumieją wszystkie żarty, i tych, którzy rozumieją tylko połowe. Drugie jest koszmarem od którego bolą zęby.

    "O rany, ktoś mnie będzie musiał powstrzymać, by nie użyć tego w tekście" - A używaj sobie na zdrowie :D

    "propos szablonu, bo zapomniałam - faktycznie o zgodę nie pytałam" - tsk, tsk, tsk. Prawy przycisk -> pokaż obrazek -> google -> szukaj wg obrazów = http://fukari.deviantart.com/art/Hogwart-CoMC-216854177

    U Ciebie znak autorki został wymazany, co jest baaaardzo nie w porządku, do tego zostały dodane dane kogoś innego. Not cool, to tak jakbym starła podpis Dalego z Zegarów i utrzymywała, że to moje dzieło. Postaraj się to załatwić jak najszybciej (czyli skontaktować się z Fukari (która jest Polką, więc powinno być łatwiej), a nie tylko zmazać/dodać napis).

    A ze wzmożonego ruchu się cieszę, być może budujemy sobie jakąś wiarygodność, street cred ;)

    Ej, ja też jestem przerażająca? Wydawało mi się, że nikt mnie nie zna:P

    OdpowiedzUsuń
  5. To niech Mircea sepleni dalej, jak będzie miał chłopak z tym problem, to zgonię na Ciebie. XD
    "szukaj wg obrazów" JEST TAKA OPCJA?!?!?! O rany, a ja tyle pięknych artów poznajdywałam i nawet nie miałam możliwości pooglądać reszty cudów autora i myślałam, że sprawa stracona. Ale rany, kurczę, niech to gęś kopnie, technika idzie do przodu a ja nic nie wiem. ;c
    I teraz mi głupio, bo seryjnie nie zauważyłam, że podpis autorki zniknął. To chyba ten mój wrodzony egoizm, jakby ktoś mi coś zwinął i podpisał jako swoje, to bym szczekała tak głośno, że pobudziłabym owce w Szkocji, mentalność Kalego normalnie. ;c Ale lecę naprawiać swój błąd i serio nie wiem, co się stało, bo zazwyczaj pytam grzecznie, może miałam udar albo co.
    Tak propos wiarygodności: wiecie, ja rzadko tak naprawdę się cieszę, gdy dostaję wysoką ocenę, to znaczy wiadomo, zawsze jest fajnie, gdy ktoś mnie chwali, ale w sumie póki co noty na Szlafroku i tutaj mają dla mnie największe znaczenie, bo wiem, że COŚ ZNACZĄ i gdy znowu napadnie mnie przykre przeczucie, że jestem niechcianym dzieckiem literatury, to na pewno wspomnę taką ocenę i zamiast się nad sobą użalać, to zepnę pośladki i zabiorę się do roboty. :D
    W sumie krytyki z Waszej dwójki Leleth wydawała mi się bardziej przerażająca. XD Tak naprawdę to jeszcze tego Foruma nie ogarniam i nie wiem, dlaczego jest Zuy (chodzi o ten temat w dziale o ocenialniach, czy macie jeszcze jakiś specjalny kącik hejtujący? oO), ale akurat Ciebie, Gayu, kojarzyłam jeszcze zanim się zgłosiłam do oceny, a ja jestem internetowym nieogarem, więc nie możesz być taka nieznana. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się pochrzaniło, w połowie zmieniłam pomysł na zdanie, ale "krytyka" została. ;c

      Usuń
    2. Już się mnie wszyscy w internetach boją? No, byłyby pewne korzyści... A na wszystkie ocenki postawiłyśmy tylko jedną jedynkę i żadnej dwói...
      "póki co noty na Szlafroku i tutaj mają dla mnie największe znaczenie, bo wiem, że COŚ ZNACZĄ" Strasznie miłe :D.

      Usuń
  6. Nie, nie mamy specjalnych hejtujących kacikow :D Forum to duzo wiecej niz tylko oceny i opowiadania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To pewnie wy z mackalni zawyżałyscie głosy w sondzie na z-k! Ale oczywiście się nie przyznacie, bo z was zarozumiałe sprzęgi. Co mnie nie dziwi patrząc na waszą stronę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W liczbie pojedynczej to będzie "ten sprzęg" czy "ta sprzęga"?

      Usuń
  8. "Serafina 22 sierpnia 2013 16:24
    To pewnie wy z mackalni zawyżałyscie głosy w sondzie na z-k! Ale oczywiście się nie przyznacie, bo z was zarozumiałe sprzęgi. Co mnie nie dziwi patrząc na waszą stronę."

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Sprzęg

    Kwik! Nie wiedziałam, że sprzęgi mogą być zarozumiałe. XD

    OdpowiedzUsuń