poniedziałek, 5 sierpnia 2013

0020. Nocte-avis.blogspot.com

Miejscówka przyzywającego: Nocte avis
Przedwieczna: Broz-Tito

Zwykle ocenę zaczynam od estetyki bloga, gdyż zawsze muszę się przyczepić do szabloniku. Tak będzie i tym razem. Nagłówek jest, hm, ogromny. I mamy na nim tyle elementów kompletnie ze sobą niezwiązanych, że aż nie wiem, od czego zacząć. Może od kobiety w bieli, która stąpa po nicości. Chociaż po bliższym przyjrzeniu się, stwierdzam, że to nie nicość, to czarna trawa. Co gorsza z tej trawy wyrasta (wypływa? wyłania się?) czerwono-niebieskie niebo. A to jeszcze nie koniec: jest też wyjący wilk na skale, która wyrasta z nieba, tyle że po przeciwnej stronie nagłówka. Wilk wyje do niezidentyfikowanego białego cosia, który przypomina mi błyskawice. Chociaż nie, błyskawice są w tle. W takim razie coś pozostaje wciąż niezidentyfikowany. Wisienką na torcie jest ogromny napis, do tego zapisany dwoma rodzajami fontu. Nie za dużo tu tego dobrego?
Animacja linków jest nawet ładna, chociaż nie bardzo wiem, jak do reszty szablonu mają się te kolorowe paski. Martwi mnie natomiast rozmiar i kolor fontu tekstu głównego. Dlaczego biały? Przecież na czarnym tle to się tak odbija, że od jednego spojrzenia dostałam oczopląsu. Gdyby był pomarańczowy, taki jak kolor linków w spisie treści, wyglądałoby to zdecydowanie lepiej. Za dużo masz tych kolorów tekstu na blogu. Jeden w zupełności by wystarczył.

Myślę, że to tyle w kwestiach technicznych wyglądu bloga, przejdźmy do treści.

Prolog
W mroku nocy, zgłębiam tajemnice ciemnych uliczek miasta. – Zbędny przecinek. Przecież przed nim nie ma żadnego orzeczenia.
(…)lecz dopiero teraz było, to uczucie rozchodzące się po wszystkich kończynach – Ponownie: „przecinki w niewłaściwych, miejscach”. Nie zawsze trzeba stawiać przecinek przed to. Tutaj objaśnienie mądrzejszych ode mnie: http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=10598
Upojenie chwilą zapomnienia, które zapoczątkowały się w lesie, szybko minęła. – Nagle zmieniasz rodzaj. Która zapoczątkowała się w lesie, o ile chwila może się zapoczątkować. Chyba że chodziło o upojenie, wtedy będzie zapoczątkowało. A poza tym szybko minęło, bo na to wygląda, że to odnosi się do upojenia, nie do chwili.
(…)odbierając mi szanse na, rozkoszowanie się ich widokiem – Szansę, ponieważ to liczba pojedyncza. I znów postawiłaś przecinek tam, gdzie nie był potrzebny. Tutaj możesz sobie powtórzyć zasady interpunkcji: http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629734
(…)delikatnie mnie sparaliżował, a na moje spojrzenie podziałał jak katalizator, bo błysnęło energią – Co błysnęło energią? Spojrzenie? I jak to wyglądało? Jakby miał lasery w oczach? Na miejscu bohaterki też bym się wystraszyła.
(…)spotkanie z nieznajomą rudowłosą, oraz o jej zdrowie. – Przed oraz przecinka się nie stawia.

Rozdział pierwszy
(…)ale pognieciona pościel, na drugim łóżku – Przecinek niepotrzebny.
(…)bo jedynego czego się bałam bardziej od pająków,to igły. – Jedyne. Zapomniałaś też o spacji po przecinku.
-Bardzo dziękuję- odpowiedziałam, z uśmiechem. – Niepotrzebny przecinek po raz wtóry. Dodatkowo widzę, że używasz dywizów. W dialogach ich nie stosujemy. Dywizy należy zamienić na pauzy lub półpauzy, które można skopiować (jeśli masz Windowsa) z tablicy znaków, którą należy odnaleźć w Starcie. Jeśli używasz innego programu operacyjnego, też powinnaś mieć tę tablicę. Jeśli nie – skopiuj z Internetu lub znajdź odpowiedni skrót klawiszowy. http://skrotyklawiszowe.pl/shortcuts/view/4064
Z braku innego zajęcia zaczęłam obserwować, każdy krok, wychodzącej z pokoju pary. – Po raz kolejny zbędne przecinki, bo przecież to nie wtrącenie, tylko równorzędna część zdania.
(…)szum liści spadających z drzew, otaczających mój domek w lasku – Zbędny przecinek.
Wiedziałam, że Ania chciała dobrze, no cóż nie wyszło jej. – A tutaj po cóż powinien być jeszcze jeden przecinek, bo tym razem to wtrącenie.
Od pierwszego kroku, poza granicę obszaru wokół domu – Zbędny przecinek.
(…)palący ból brzucha, oznajmiał mi – I znowu.
(…)tak samo, jak przystanek – Niepotrzebny przecinek. Jeśli coś porównujemy, przecinka przed jak nie stawiamy.
(…)pomalowanej ja szaro kamienicy – Na.
(…)rozglądnęłam się za osobą dzięki, której tu stałam – Akurat w tym przypadku przecinek przed której jest bez sensu, powinien być przed dzięki.
Powoli wymijałam kałuże, i w ten sposób weszłam na pierwsze piętro. – Przecinka przed i z reguły nie stawiamy. Przecinek przed i pojawia się, gdy powtarzamy je po raz drugi w tym samym zdaniu.
Już po pierwszych dziesięciu sekundach znalazłam epicentrum zabawy. W mieszkaniu numer piętnaście zabawa trwała w najlepsze. – Powtórzenie zabawa. I może nie epicentrum, bo to (za PWN) miejsce na powierzchni Ziemi leżące bezpośrednio nad ogniskiem trzęsienia ziemi. Z pewnością nie o to tu chodziło.
Delikatnie stawiałam kroczki, po chwili, jednak musiałam przeskoczyć nad leżącym na progu chłopakiem, tymczasem szukając Anki. – Zbędny przecinek po chwili, bo to nie wtrącenie. I co po tymczasem szukając Anki? Tymczasem to nie to samo co w tym samym czasie czy w międzyczasie. Jedno z tych dwóch pasowałoby tu lepiej.
Zamiast niej znalazłam mojego eks, nieźle już wstawionego, siedzącego na fotelu z papierosem w ustach i butelką piwa w ręce, drugą dłonią masującą pośladki kształtnej brunetki. – Masującego. Chyba że w międzyczasie zmienił płeć.
(…)zatkała dławiące gula – Dławiąca.
(…)on skierował swój wzrok na moją osobę – W kwestii mojej osoby niech wypowie się kto inny: http://wyborcza.pl/1,76842,6725867,Moja_osoba.html
Jednym, zręcznym, jak na pijanego, ruchem zrzucił – Bez przecinka po jednym za to przecinek po ruchem. Kolejna zasada do zapamiętania: nie stawiamy przecinków przy liczebnikach.
Nagle sądząc, że toleruję jego osobę w moim otoczeniu, pociągnął mnie za rękę na parkiet, co tutaj określało podziurawiony dywan, w kolorze wściekłego różu, wyrwałam dłoń z jego uścisku, który kiedyś byłby dla mnie nie do pokonania, ale teraz, kiedy się wreszcie ustabilizowałam z łatwością potrafiłam oprzeć się pokusie tańca z przystojnym chłopakiem, którym od dawna nie był. – Długie zdanie, zgubiony sens i nagła zmiana czasu. Od początku: nie określało, bo to głupio brzmi. Wystarczyłoby którym tutaj był albo czyli. I teraz ta zmiana czasu z przeszłego na teraźniejszy. W opowiadaniu trzymaj się jednego czasu: jeśli wybrałaś przeszły, wszystko pisz w czasie przeszłym. Szczególnie nie możesz tego zmieniać w środku zdania. Lepiej wyglądałoby to z kropką po różu.
 (…)moje odkrycie wywołało u niej, jedynie, histeryczny śmiech – I znów te bezsensowne przecinki. Zupełnie nie mogę dojść do zasad, według których je stawiasz. Zdaje się, że jak popadnie.
Oparła rękę na moim ramieniu, patrząc mi głęboko w oczy, nie zwracając uwagi na faceta i jego, godne pożałowania, obelgi oznajmiła – Jeszcze jeden przecinek po obelgi. Nie jestem pewna, czy są też potrzebne przecinki przed i po godne pożałowania. Jeśli traktujesz je jak wtrącenie, to jak najbardziej mogą zostać, niemniej jednak zdanie może się obejść również bez nich.
Ona wpatrywała się w niego, swoimi złotymi oczami – Zbędny przecinek przed swoimi. Zresztą samo swoimi też jest zbędne, ponieważ nie można patrzeć oczami cudzymi, prawda?
(…)resztki make-up'u – Niepotrzebny apostrof. http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11890
Roztrzęsiona szukałam przystanku, nie czując wypadających wsuwek z rudego koka. – Taka konstrukcja zdania sugeruje, że wsuwki są zrobione z rudego koka. Wypadających z rudego koka wsuwek i już nie ma wątpliwości.
Ocknęłam się w sali szpitalnej z aparaturą u boku i niewygodnym łóżkiem – Też u boku? Zdanie brzmi źle, więc trzeba je przekształcić. Propozycja to: “Ocknęłam się z aparaturą u boku na niewygodnym łóżku w sali szpitalnej”.
Wyciągnęłam prawą rękę, łapię butelkę i nie patrząc na rurki w moim ciele, siadam na łóżku i biorę kilka solidnych łyków – I znów ta nagła zmiana czasu z przeszłego na teraźniejszy, zupełnie niepotrzebnie.
(…)pyta głębokim, acz wysokim głosem. – To głębokim czy wysokim w końcu? Bo, sorry, Winnetou, nie mogą być obie te rzeczy na raz.
Kieruje na mnie wzrok, spod mocno wymalowanych na czarno oczu – Niepotrzebny przecinek.
Jedynym znakiem, jej niedawnej obecności –O, znowu ten przecinek.
Taksówkarzem okazał się miły staruszek w średnim wieku. – To w końcu był staruszkiem, czy facetem w średnim wieku? Uwierz mi, żaden mężczyzna w średnim wieku nie myśli o wybieraniu trumny. A już na pewno nie nazwałby się staruszkiem.
Odpowiedzią na moje pytanie, okazał się ojciec. – Zbędny przecinek.
(…)widziałam zszokowaną minę ojca, która przyniosła mi wiele satysfakcji, lustrujące mnie spojrzenie. – Lustrujące spojrzenie co? Coś urwało od zdania.
Poszłam za to ocenić stan domu, po nocnej eskapadzie ojczulka – Zbędny przecinek. I zamiast eskapady, bo to wycieczka, lekkomyślna wyprawa albo wypad, dałabym wizytę. Nie wyobrażam sobie bowiem eskapad po domu.
Cicho nucąc mieszałam sos pomidorowy do spaghetti. – A tutaj jednak powinien się znaleźć przecinek po nucąc.

Rozdział drugi
Ja, nie. – Niepotrzebny przecinek, to tylko równoważnik zdania.
Szłam, więc dalej nie bacząc na niebezpieczeństwo, a gdy doszłam wreszcie na miejsce przywitała mnie zimna pustka. – Niepotrzebny przecinek. Nie przed każdym więc jest on potrzebny. Proste reguły tutaj: http://www.prosteprzecinki.pl/przecinek-przed-wiec. Natomiast przecinka przed przywitała zabrakło.
Nikt nie może, wyobrazić sobie tego uczucia – Niepotrzebny przecinek. Może to czasownik modalny, więc już wyraża osobę i jest orzeczeniem, natomiast wyobrazić masz w bezokoliczniku, więc to nie zdanie złożone.
(…)ale nadal las nadal zalany był ciemnością. – Powtórzenie.
Szłam, niewiadomo ile czasu – Niepotrzebny przecinek, plus: nie wiadomo
Przedemną rozciągała się – Przede mną.
Naturalna eliminacja, a także umysł jaki posiada człowiek wyniosło nas na szczyt – Tym razem nie tylko zmiana rodzaju gramatycznego, ale i liczby. Nie wyniosło, ale wyniosły. Plus przecinek po człowiek i umysł.
Nie bałam się go, co jest dziwne biorąc pod uwagę moją niezwykle wielką nieśmiałość i podejrzliwość. – Przecinek po dziwne, bo to wtrącenie.
(…)mogła się wydarzyć na prawdę – Naprawdę. To dość powszechny, niestety, błąd, dlatego warto sobie powtórzyć zasady: http://www.ekorekta24.pl/porady-jezykowe/18-pisownia/282-pisownia-nie-z-poszczegolnymi-czesciami-mowy-kiedy-lacznie-kiedy-osobno
Tak, jakbym zdradzała te piękne, czarne oczy zatapiając się w przyciągających, błękitnych studniach – Czyje niby czarne oczy? Wcześniej mowy o nich nie ma w opowiadaniu. A może chodzi o jej byłego chłopaka? To trzeba zaznaczyć wyraźniej, bo zdanie wywołuje lekkie WTF.
 (…)posiadacza pozaziemskich oczu – To znaczy? Spotkałam się już z określeniem nieziemskie i mam wrażenie, że to bardziej o nie tutaj chodzi. Te pozaziemskie oczy brzmią trochę głupio.
Spojrzałam w las, teraz nie było ze mną dwóch obcych osób. Byłam tylko ja i szum wiatru, bawiącego się liśćmi, leśne stworzenia szukające lepszego życia, a wśród tego wszystkiego ja. Mała, szara osóbka. Nic nie znaczący pionek w rękach losu. Serce powoli uspokajało swój rytm, a mi wracał rozum. Jednak to co zamierzałam teraz zrobić wykraczało pomiędzy wszystkie granice.
-Kim jesteście? I czego tu szukacie?- mój głos nie zadrżał, choć sądziłam, że jednak tak się stanie.
-Ja jestem Mateusz. Szukam ciebie- teraz spojrzałam w stronę drugiego z nich.
-Dawid, robię to samo co on- jego głos był taki seksowny. Lekko ochrypły i taki męski.
To….eeee…tego… W końcu tam byli czy ich nie było?!
Dodatkowo nagle zaczęłaś źle zapisywać dialogi. W tym fragmencie za każdym razem powinnaś stawiać kropkę i zaczynać kolejne zdanie z wielkiej litery.
Zanim podążyli za mną usłyszałam jeszcze, ich krótką i naładowaną złością rozmówkę. – Przecinek w niewłaściwym miejscu. Powinien być po mną.
A jego miejsce zajął przyjemnie chłodny, Mateusz – I powiedz mi teraz, co tam robi przecinek? Jeśli przyjemnie chłodny (Mateusz tak naprawdę jest lodówką?) miało być trąceniem, to trzeba postawić jeszcze jeden przecinek przed nim. Jeśli nie – wywalić przecinek w ogóle.
Mój chaotyczny tok myślenia, przeraził nawet mnie – Niepotrzebny przecinek. Przecież nie masz przed nim orzeczenia.
(…)to nie jest to miłe dla oka no, i czas wtedy szybciej leci – Kolejny przecinek od czapy, przed no bym go rozumiała, ale przed i? I powtórzenie.

Rozdział trzeci
(…)a przykryta zostałam czymś w rodzaju kawałka materiału. – Ale równie dobrze mógł być to pingwin. Tu po raz kolejny mamy do czynienia z narratorem niezdecydowanym, który nie wie, na co patrzy. Był to materiał czy nie był w końcu?
(…)mogłam podziwiać piękno i grację i nie musiałam za to płacić. – Przecinek przed drugim i, bo powtarzasz ten spójnik w tym samym zdaniu.
Wzrokiem przejechałam po moim dawnym miejscu zamieszkania – Jak się jeździ wzrokiem? Tak jak samochodem? A tak serio mówiąc, to nie dobrałaś najszczęśliwszego określenia.
(…)że może ta czwórka „odmieńców”, naprawdę mnie zrozumie – Niepotrzebny przecinek.
Kogo zresztą próbuję otumanić, nikt o zdrowych zmysłach nie zaprzyjaźniłby się ze mną z własnej woli, prędzej musieliby ich łamać kołem albo wlec za koniem – Zwykło się mówić oszukać, nie otumanić. I poza tym, dlaczego tak rzucasz w eter takim tekstem, wcześniej przedstawiając nam bohaterkę jako dziewczynę całkowicie zwyczajną, miłą i kulturalną, może nieco nieśmiałą, ale jednak posiadającą przyjaciół? Byłbyż to tylko niepoparty niczym młodzieńczy angst? Albo nagle zmieniłaś koncepcję opowiadania i próbujesz zrobić z bohaterki „odmieńca” i „odludka” za jakiego uważała się Bella Swan, by twoja bohaterka bez wyrzutów sumienia mogła przyjaźnić się wyłącznie z tymi istotami?
Czegoś takiego potrzebowałam z oczu pociekły mi łzy, ale gdy poczułam wokół siebie drobne, ale umięśnione ramiona Patrycji poczułam wszechogarniającą ulgę. – Przecinki przed z i poczułam.
Ubrałam na siebie wczorajsze spodnie i bluzkę i pomaszerowałam w stronę drogi. – No i znowu to blogaskowe ubieranie. Powtórzę jeszcze raz: UBIERAMY tylko i wyłącznie SIĘ. Jak chce się  opowiedzieć o ciuchach bohaterki, to się pisze: WŁOŻYŁAM/ZAŁOŻYŁAM. Och, no i oczywiście zapomniałaś przecinka po drugim i.
Najpierw oczywiście dobiegło mnie jedno pytanie. – Tutaj powinien być dwukropek, nie kropka.
Ja, wybrałam wariant ciszy – Niepotrzebny przecinek.
(…)oryginalnym osobnikiem płci żeńskiej, wyposażoną w więcej niż jedną szarą komórkę” – Skoro jest osobnikiem, to wyposażonym.
Dziś przypadł mi dzień myślenia – Bo w inne dni nie myśli, tak? Ma jeden dzień na sprzątanie, inny na czytanie i ten jeden w tygodniu na myślenie? Jeśli nie – głupio to brzmi.
dwójka pozostałych na przystanku będzie mieć małego pecha, w postaci braku pieniędzy – Niepotrzebny przecinek.
Oni, chyba jednak ją mają – O i znów ten bezsensowny przecinek.
(…)zapytałam bez sensu, połowa osób, które znam, nie potrafiły – Skoro połowa to nie potrafiła.
Naszą konwersację zakończył ostatni przystanek na trasie – A co, wskoczył do autobusu i sprał ich po mordach za zbyt głośne rozmawianie? Bo jeśli nie, to znów coś z tym zdaniem jest nie tak.
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to chusteczki do nosa rzucone na stół, matka zawsze ganiła mnie za takie niechlujstwo, a tu masz, drugie to włosy ojca, które sterczały sobie w nieładzie. Było jeszcze kilka takich odchyleń od normy, ale największe wrażenie zrobiły na mnie te trzy. – Wyliczyłaś tylko dwie. Plus przecinek po oczy.
(…)zapytałam nie proszona – Nieproszona.
-Ty, masz czelność pytać, co się stało? Ty, wyrodna córka, napoiłaś ojca jakimś trunkiem, a potem- resztę wypowiedzi zagłuszył łomot wyłamywanych drzwi. Poczułam czyjeś ręce na mojej szyi, a po chwili słowa, które należały prawdopodobnie do osoby, która przez kilkadziesiąt lat nie rozstawała się z paczką papierosów.
                -A więc znaleźliście ją przed nami. Ale coś poszło nie po waszej myśli i mała przyszła do nas. Teraz macie wybór, możecie dać nam odejść, a nie zrobimy jej krzywdy, albo zacząć z nami walczyć , ryzykując kilka szram na twarzy małej. Co wybieracie?
                Dopiero po chwili pochwyciłam spojrzenie Dawida, była w nim wola walki, ale ja też miałam tu coś do powiedzenia. Szybkim ruchem oderwałam lepkie łapy tego typa od mojej szyi i pozbawiłam jego stopy kontaktu z podłożem klasycznym podcięciem po czym, jak najszybciej przebiegłam do Patrycji. Ona opatuliła wokół mojego ciała swoje drobne ręce, a jej kompan zajął się wykańczaniem innych.
Ale... Ale...


Jakie typy, jaka walka? A jej ojciec co? Spokojnie dalej siedział sobie przy stole? Cóż… Opisy i suspens – robisz to źle.
Wyglądało to, jak zabawa w kotka i myszkę – Zbędny przecinek, bo to porównanie.
(…)kiedyś kładłem ich niespełna dziesięć minut. – W dziesięć minut.
Kiedyś byłeś nowo-narodzonym – Nowonarodzonym
Adam wytrzasnął ze sklepu, ogromny – Niepotrzebny przecinek.
(…)stworzyły się same, z łupin odrzucanych przez Boga inne, że z gwiazd – Jeszcze jeden przecinek przed inne.

Rozdział czwarty
Cóż, kiedy straciłam kontakt z ciemnowłosym czułam się niepełna, ależ ja go przecież nie znam. – Tu zamiast przecinka przed ależ pasowałaby bardziej kropka. I zakończenie zdania wykrzyknikiem też sprawiłoby, że cały wywód zyskałby jakieś emocje. A poza tym: true love   – if you ready, press START.
Nie mogę się zachowywać, jak nienormalna, nabuzowana hormonami trzynastolatka. – Niepotrzebny przecinek przed jak.
Moje podziękowanie przerwał niespodziewanie Dawid, którego twarz znalazła się po chwili w namiocie. – Lewitująca, samobieżna twarz. Fajno.
(…)ale przestałam o nim myśleć kiedy ujrzałam "niespodziankę" – Przecinek przed kiedy.
Drewniane, jasno brązowe drzwi – Jasnobrązowe.
Całość wyglądała przeuroczo, zieleń ścian kontrastowały z drewnianym dachem. – Kontrastowała, bo zieleń jest tu podmiotem, nie ściany.
Ten cały domek, był stworzony z magii – Niepotrzebny przecinek. I może nie z magii a za pomocą magii? Dzięki magii?
(…)aby uspokoić oddech i nabrać powietrze w płuca. – Kogo? Czego? Powietrza.
Po przejęciu następuje "etat próbny" – Chyba raczej etap.
Szepcąc coś w zupełnie nie znanym wtedy języku – Nieznanym.
Cytat z czarownicy ani trochę nie jest staropolszczyzną. Napisanie w jednym zdaniu ciemiężca  i albowiem nie zrobi z niego tekstu w staropolszczyźnie.

Rozdział piąty
(…)widziałam, jedynie poruszające się, kolorowe plamki. – Niepotrzebny przecinek przed jedynie.
(…)całkowicie przemokło od pozostałości po deszczu leżących na trawie. – Co to pozostałości po deszczu? I dlaczego leżą na trawie? A może… A może chciałaś napisać, że trawa była mokra? To trzeba było to zrobić.
(…)że Dawida jeszcze przy mnie niema – Nie ma.
(…)praktycznie nic nie zostało z chłopaka o pozie wojownika z dawnych lat – Jeśli przenieśli się w czasie, to bohaterka nie mogła wiedzieć, jaki Dawid był przed laty, ergo: ten fragment nie ma sensu.
(…)wyrazie twarz – Twarzy
W tej właśnie chwili ujrzałam całą jego ludzkość, jak na dłoni. – Nie ludzkość, a człowieczeństwo. Ludzkość to wszyscy ludzie zamieszkujący Ziemię.
Każdy liść, który opadał z drzew, i ten który się na jego miejsce odradzał – Przecinek dopiero przed który, nie przed i.
(…)a kiedy go wdychałam wydawało mi się, że śnię. – Jeszcze jeden przecinek po wdychałam.
(…)spełni moje marzenie, o byciu kimś wielkim – Niepotrzebny przecinek.
(…)znajdę tą lukę – Tę.
I najważniejsze groźby stosuj tylko w ostateczności – Tu by się przydał dwukropek po najważniejsze.
(…)posiliłam się na skruchę w głosie – Wysiliłam. Posilić się znaczy tyle, co coś zjeść.
(…)jego platoniczna odpowiedź – Lakoniczna, czyli zwięzła. Platoniczna znaczy tyle co pozbawiona pierwiastka seksualnego, a odnosi się tylko do miłości.
Leczenie i obrona konieczna, przed dzikimi – I kolejny przecinek totalnie z odwłoka wzięty.

Rozdział szósty
Jak trzymasz tą rękę? – Tę.
(…)a ja chcąc nie chcąc, musiałam wstać – Jeszcze przecinek po ja, bo wygląda mi to na najzwyklejsze w świecie wtrącenie.
(…)doszliśmy do całkiem wymarłej części lasku Maciej powiedział – Przecinek po lasku.
(…)która delikatnie mówiąc oszalała z radości. – Przecinki po która i mówiąc.
Zaklęcie ognia, wierz mi to najgorsze pół godziny w życiu – Po mi też przecinek.
(…)ale także kilku letnią dziewczynkę – Kilkuletnią.
(…)tak samo było z resztą z garderobą – Zresztą.
Katarzyna, raz spróbowałam zdrobnić jej imię nie polecam – Przecinek po imię.
(…)matka, jak przystało na porządną panią domu pocałowała powietrze przy moich policzkach – Przecinek po domu, bo to wtrącenie.
Jej spojrzenie omiotło ciemnowłosego towarzysza, ale on jakby nie zauważając pogardy wręcz zionącej z jej oczu, uśmiechnął się i skinął do mojego ojca, przymykając powieki, aby po chwili oznajmić:
-Niezbyt ciekawie się kończy i zupełnie nie oddaje prawdy.
Jego uśmiech mógł powalić każdą nastolatkę, którą niestety byłam
ALEOSOCHOZI vol.3 czyli czemu nikt się nie dziwi tym słowom od czapy? I w ogóle obecności nieznanego faceta w ich domu?
Może pan, skończyłem szkołę, zamierzałem iść na medycynę, lecz nie dostałem się. Wiecie państwo, rodzina przede wszystkim – A jaki związek ma pierwsze zdanie z drugim zdaniem? Niech mnie ktoś oświeci, proszę.

Rozdział siódmy
Nie była ona jednak pospolity – Pospolita.
Oczywiście czasem zdarzało mi się uciec. Okno na parterze dawało mi tą możliwość, ale moment odkrycia go przez Katarzynę zmienił je – TĘ. Tu wychodzi na to, że gosposia odkryła okno. Nie wierzę, że kobieta, która od dawna tam pracowała, nie zauważyła okna. Być może chodziło tu raczej o ucieczki, ale nie pasuje mi zaimek.
Im głębiej schodziliśmy tym ciemniejszy stawał się korytarz. – Przecinek przed tym.
Dawid potrafił wydobyć z ojca dźwięk, a ja starałam się to zrobić od kilku lat. – Ale przecież ojciec Aniki nie jest niemową, prawda? Wypadałoby doprecyzować, o co chodzi z tym dźwiękiem, bo to zdanie brzmi głupio.
Swoją drogą zastanawiam się, w jaki sposób bohaterka ma wciąż swoje ubrania, skoro jej dom spłonął, a nowy był kompletnie pusty. Ot, coś się z logiką posypało.
Obrzuciłam spojrzeniem postać Dawida, która wydawała mi się bardziej spięta niż postronek. – Właściwy związek frazeologiczny to napięte jak postronek. I zwykło się to mówić o nerwach.
(…)posadzka była wyłożona kaflami w jednolitym kolorze żółci łamanej brązem. – Kafle są ceramiką i układa się je na piecach i kominkach. Fail w researchu albo niezbyt dobrze dobrane określenie.
(…)łapiąc mnie w tali oboma rękami – Obiema, wszak ręka jest rodzaju żeńskiego.
(…)gdy dostrzegła w jakim stanie jest ubranie naszej trójki. – Mieli jedno wspólne ubranie?
Wiele wieków temu, gdy ludzie wierzyli w bożki narodziła się – Przecinek po bożki.
(…)gdy zamarł w pewnym miejscu zmarł i ów pomazaniec – Przecinek po miejscu.
Czas nie wypróbowanie moich mocy – Na.
(…)wyszłam raźnie podążając za Dawidem – Raźno.
(…)nie może wpłynąć na jej decyzje – Decyzję.
(…)pustym wzrokiem plądrował okolicę w pobliżu – Jak rozumiem, miał oczy na wypustkach, które to oczy zostały przez niego wysłane, by palić, grabić i gwałcić?

Podsumowując:

Zaczniemy sobie od stylu, ponieważ chcę, żeby było milutko. Jeśli chodzi o styl – nie mam zbyt wiele do zarzucenia. Czasem zdarzy ci się jakaś głupotka, taka jak ta platoniczna odpowiedź, ale większych błędów nie robisz. Opisy starasz się pisać językiem literackim, a dialogi polszczyzną potoczną, to można by było jeszcze bardziej rozgraniczyć, ale dopiero po ćwiczeniach nad interpunkcją i innymi zasadami języka polskiego. Jedynym sporym minusem są nagłe wtrącenia bezpośrednio do czytelników, jak np. nie polecam, które pojawiają się zupełnie bez ostrzeżenia. Rozumiałabym je, gdybyś pisała tak od samego początku. Staraj się także panować nad czasem, w którym piszesz, bo ze dwa razy zdarzyło ci się nagle przejść z przeszłego w teraźniejszy. Czasami też popadasz w nadzaimkozę, szczególnie wtedy, gdy zdanie bez zaimka byłoby całkowicie poprawne (mam na myśli przede wszystkim zdania o oczach). Ale to się leczy. Wystarczy dwa razy przeczytać napisany tekst.

Dalej już nie będzie tak miło.

Podstawowy problem opowiadania to logika. O logikę często się potykasz. A to kładziesz kafle na podłogę, a to trzy osoby ubierzesz w jeden wspólny ciuch… Winą za takie kwiatki można też obarczyć narrację pierwszoosobową, którą się posługujesz. Często wyraźnie chcesz wyjaśnić coś z przeszłości, coś, co dotyczy twoich bohaterów i wychodzi ci to kulawo. Bo Anika, która poznała ich przed kilkoma zaledwie dniami, nie powinna mieć wiedzy o tym, jaki był przed laty Dawid i jego znajomi. Te fragmenty często wyglądają tak, jakbyś zapomniała, że ze swojej bohaterki uczyniłaś także narratora.
Nie umiesz też zastosować suspensu, choć bardzo się starasz. Wcześniej wyliczyłam trzy momenty, których kompletnie nie zrozumiałam. Suspens, droga autorko, nie polega na tym, by napisać coś od czapy tak, by bohaterka została zaskoczona. Suspens polega na tym, że trzeba akcję poprowadzić tak, by zaskoczyć czytelnika. Zawiesić ją, opisać coś i dopiero przejść do akcji właściwiej, kiedy zbudujemy nastrój i przedstawimy naszą scenę. Nie można z nagłą bójką wyskakiwać jak filip z konopii, bo wychodzi na to, że nie wiadomo kto z kim się bije i jaka w tym rola bohaterki. Czytelnik nie może zastanawiać się, o co chodzi w trakcie czytania. U ciebie suspens to nagły skok akcji lub wprowadzenie elementu, o którym nawet słowa wcześniej nie było.

Inny mocno kulejący element to akcja, która leci na łeb, na szyję. Tu są w lesie, tu wilkołakodemon, tam anioł, jeszcze gdzie indziej mag i płonący dom, a jeszcze gdzieś atak w domu rodziców, po którym nie zostaje śladu, a później okazuje się, że to rodzice bohaterki ją zaatakowali, ponieważ opętały ich jakieś istoty. I najlepiej, żeby to wszystko wydarzyło się jednego dnia.
Wymyśliłaś sobie fantastyczne istoty, których istnienie nieszczególnie dobrze wytłumaczyłaś. Oczywiście, gdzieś tam w opowiadaniu była historia ich powstania, ale wygląda na to, że teraz są po prostu zwykłymi ludźmi… tylko z bajeranckim powerem i powalającą urodą w pakiecie, dlatego też nie do końca dobrze rozumiem tę historię o powstaniu aniołów i demonów.
Inny przykład: chyba zapomniałaś wytłumaczyć czytelnikom, dlaczego jeden z bohaterów jest w stanie zamienić się w wilka, a drugi jak chce, może pokazać skrzydła. Po czym obaj już nigdy tego nie robią i zachowują się jak normalni nastolatkowie, tylko przystojniejsi i bardziej zajebiści w oczach głównej bohaterki.
Podział między nimi na anioły i demony jest poprowadzony dość nierówno i niejasno. I jeszcze do tego wszystkiego dodałaś magię. W związku z tym, że niewiele rzeczy chce ci się tłumaczyć, dialogi między bohaterami wyglądają dosyć dziwnie, często są napisane wyraźnie od czapy (np. rozmowa-nierozmowa z tajemniczym blondynem w rozdziale drugim). Za inny, lepszy przykład weźmy sobie rozmowę z ojcem z ostatniego rozdziału
– Tato, jestem czarownicą.
– Och, świetnie, pokażę ci naszą tajną piwnicę, opowiem historię o żywiołach i…
– A jaki jest nasz quest?
– Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, odszukajmy innych, może oni wiedzą.


Co chcę powiedzieć? Tylko to, że ten cały pomysł z żywiołami i zrobieniem z głównej bohaterki czarownicy jest niespecjalnie przemyślany, tak jak ten o aniołach. Co śmieszne, przez te siedem rozdziałów wcale nie wydarzyło się za wiele. Bohaterowie ciągle tylko krążą między lasem, chatką głównej bohaterki, a domem jej rodziców.

Inna sprawa to ta, że twój świat – już nie ten związany z dziwnymi istotami czy magią – także nie wygląda na przemyślany. Szczerze mówiąc, byłam święcie przekonana, że Anika nie śpi na forsie, a tu nagle okazuje się, że dom rodziców to willa, o czym mowy na początku zupełnie nie było. Nie pokusiłaś się też o wytłumaczenie, dlaczego główna bohaterka mieszka na takim odludziu. Nie chciało ci się chyba nawet zdradzać nam, co robi i w jakim jest wieku, chociaż zachowanie jej znajomych w pierwszym rozdziale wyraźnie sugeruje późne gimnazjum lub liceum. Robienie backgroundu do historii jest dla słabych czy co?

Jeszcze ciekawszą sprawą i naprawdę głupim oraz kompletnie nieprzemyślanym rozwiązaniem jest przyjaźń instant, która zawiązuje się między główną bohaterką a bohaterami nie z tego świata. Już tego samego dnia, w którym ich poznaje, jest gotowa stwierdzić, że nigdy bez nich sobie nie poradzi i  że są dokładnie tym, czego jej brakowało. Oni – z zupełnie niewiadomych powodów – poczuwają się do odpowiedzialności, by ją chronić i bronić. Rozumiałabym takie zachowanie, gdyby, na przykład, wilkołakodemon pojawiał się w życiu Aniki co jakiś czas, wręcz towarzyszył jej od urodzenia, chowając się w przysłowiowym półmroku, ale cały pomysł wygląda tak:
pojawiają się niesamowite oczy – główna bohaterka ma wypadek – po kilku dniach poznaje anioła i spółkę – automatycznie stają się jej BFF

Jeszcze gorsza od takiej instant przyjaźni jest miłość instant, którą także postanowiłaś nam zaserwować. Jednego dnia bohaterka patrzeć nie może na swojego byłego chłopaka, który obściskuje jakąś pannę na imprezie, ale po kilku dniach nie ma oporów przed robieniem maślanych oczu do zajebistych i przepięknych istot znikąd, a wręcz zakochiwaniu się w nich na zabój i zachowywaniu się, jakby byli w poważnym, wieloletnim związku. Jeszcze tak szybko wyleczonego złamanego serca to nie widziałam.

Zajmijmy się teraz bohaterami. A szczególnie Aniką.
Twoja bohaterka często zachowuje się kompletnie nielogicznie i nienaturalnie. Przykłady? A chociażby ten:
Nasza bohaterka siedzi w jednym namiocie z aniołami i demonem. Nad czym myśli? Jeśli uważacie, iż zastanawia się, jak to możliwe, że takie istoty rzeczywiście istnieją, to jesteście w błędzie. Nie, nasza Anika rozmyśla o tym, jacy to oni są śliczni i rozważa, czy mają swoje trólawerki, bo jak trólawerek nie mają, to ona jest jak najbardziej chętna być miłością życia któregoś z nich. W tym fragmencie przykłada do nich absolutnie ludzką miarę – niby fajnie, ale jednocześnie bohaterka doskonale zdaje sobie sprawę, że to demon i anioły, czyli istoty, których raczej taką miarą się nie mierzy. Coś mi tu zgrzyta, ale może to jeden z tych elementów, w których Anika jest choć trochę naturalną i to pewnie dlatego.

Anika ma również bardzo dziwne priorytety. Bardzo dziwne. Przykład? A rozważmy sobie taką sytuację:
Właśnie spalił wam się dom, o czym myślicie? „Boru, boru, co ja pocznę, moje ciuchy, mój komputer, mój chomik! Wszystko przepadło”, prawda? A nasza bohaterka zachwyca się seksownością i gracją swoich nowych towarzyszy. Seems legit, czyż nie?


Co gorsza, Anika łyka wszystko jak młody pelikan. Przychodzi do niej obcy facet i mówi, że jest aniołem. No oczywiście, ona nie ma z tym problemu. Przychodzi inny z informacją, że bohaterka jest czarownicą – dziewczyna natychmiast zaczyna czarować. Ba, ona wręcz uznaje to za absolutnie naturalne.
Po raz kolejny mówię: rozumiałabym to, gdyby twoja historia miała jakikolwiek background, gdybyś tłumaczyła, że wokół Aniki od zawsze działy się dziwne rzeczy, tak jak na przykład wokół Harry’ego Pottera, ale nie dostajemy nawet tak banalnego tłumaczenia. W efekcie cała historia wygląda tak, jakbyś wymyślała wszystkie te niesamowitości na bieżąco.
W sumie WSZYSTKICH twoich bohaterów absolutnie nic nie dziwi. Oprócz matki. I z tego powodu mam wrażenie, że ta kobieta jest jedyną logicznie myślącą istotą w całym tym różnogatunkowym towarzystwie.
Jeśli chodzi o innych bohaterów, to nie bardzo mam co o nich powiedzieć. Różnią się od siebie co najwyżej płcią, wiekiem i kolorem włosów. Zresztą, kolor włosów i oczu to u ciebie najczęstszy sposób na różnicowanie bohaterów. Tak jakby uroda ważniejsza była od charakteru i tylko dzięki cechom wyglądu można było bohaterów od siebie odróżnić. Jedynie o matce jestem w stanie coś powiedzieć, ponieważ w ostatnim rozdziale wykreowałaś ją na zimną, spętaną konwenansami kobietę, która wygląda na taką, co w życiu nie przytuliłaby córki, bo mogłaby sobie pognieść bluzkę.
Masz ewidentny problem z wiarygodną kreacją bohaterów, kreacją świata i jego logiką. Gdyby nie te ciągłe potknięcia i niechęć do dokładniejszego tłumaczenia CZEGOKOLWIEK, pomysł byłby naprawdę interesujący. W obecnym stanie jest to typowa historyjka z questem, oscylująca gdzieś w Zmierzchowych rejonach, gdzie z romansu robi się oś całego opowiadania. Żeby tę sytuację zmienić, przede wszystkim musisz popracować nad tym, aby świat przedstawiony był pełniejszy: dodanie jakiejś przeszłości bohaterom, a przede wszystkim głównej bohaterce, sprawiłoby, że znikłaby większość potknięć logicznych. Na twoim miejscu rozbudowałabym także opisy otoczenia oraz uczuć wewnętrznych bohaterów, oczywiście na tyle, na ile pozwala narracja pierwszoosobowa. Właśnie! Bohaterowie! Szczerze przyznam, że chwilę obecną są dosyć nijacy. Być może jest ich po prostu zbyt wielu, a może za bardzo skupiasz się na wątku romansowym, co nie służy opowiadaniu z taką ilością fantastycznych istot, o których niesamowitości ewidentnie zapominasz, a może to po prostu wina wybranego przez ciebie typu narracji. Coś jeszcze? Ach, tak, popracuj nad interpunkcją, bo przecinki stawiasz głównie tam, gdzie sobie zamarzysz, a nie tam, gdzie trzeba.

Świat, mimo że kulejący, jakiś istnieje. Bohaterowie, choć zapowiadają się na Mary Sue i Gary’ego Stu w kilku kopiach, też jacyś są, ba, są ciągle do uratowania przed ponurym losem Mr&Mrs Perfect. W sumie mam nie lada problem z oceną. Postawię więc dwa z minusem. Z dużym minusem, żeby było jasne.

  

8 komentarzy:

  1. * "[...] dodanie jakiejś przyszłości bohaterom, a przede wszystkim głównej bohaterce, sprawiłoby, że znikłaby większość potknięć logicznych." - a nie chodziło przypadkiem o przeszłość?
    * "Ach, tak, popracuj interpunkcją [...]" - popracuj nad interpunkcją.
    I he-heee, David Tennant! ^^
    Pozdrawiam ciepło,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i masz, użarło od sensu. Już poprawiam :)

      Usuń
  2. Mam pytanie stylistyczne. Zauważyłam, że wyjątkowo nie lubisz określania postaci kolorem włosem, czyli wzmianek o brunetach, blondynkach. Okej. W takim razie - co sugerujesz, jeśli chodzi o określanie postaci, która jeszcze się nie przedstawiła, nie wiemy o niej nic, mamy do dyspozycji tylko opis jej aparycji. Włosy są elementem, na który zwraca się uwagę dość szybko, podobnie jak wzrost, postura i kształt twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kiedy pojawia się pierwszy raz, możemy opisać jej wygląd, przecież nie mówię nie. Ale NIE CAŁY CZAS (czyli jak już ją dobrze znamy itd.), co się na blogaskach nagminnie dzieje. A co zrobisz, jak w pomieszczeniu będzie dwóch niebieskookich blondynów? Jak rozpiszesz scenę nie wychodząc poza określenia koloru włosów? To kwestia dobrej kreacji swoich bohaterów, które to ćwiczenia w kreacji cały czas zalecam. Ot chociażby stylizacja językowa może w tym pomóc. Albo background. Cokolwiek, byle nie kolor włosów i oczu.

      Broz-Tito

      Usuń
    2. Oczy to ogólnie bezsensowny pomysł, jak sądzę.
      W pierwszej chwili nic nam nie mówią, podchodząc, najpierw, czy są jasne, czy ciemne, a dopiero potem ich kolor. ;_; Mania literatury niższej półki.
      Spróbowałabym głosu, wzrostu, mimiki. To się czuje w pierwszej chwili. Albo... No, masz całkowitą rację.

      Usuń
  3. Droga Broz-Tito.
    Wiem, że zwlekałam i to przed dość długi czas z dodaniem kolejnego rozdziału. Wiem też, że pisałaś w tej sprawie. Rozdział czwarty już się pojawił, stąd moje pytanie - czy pozycja bloga w Twojej kolejce jest aktualna?
    I zmieniłam też wygląd, mam nadzieję, że to nie żadna przeszkoda, w razie czego.
    Pozdrawiam,
    Gypsy.

    Era Wampirów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Gypsy. W najbliższym czasie pojawi się ocena bloga Tylko Moja (bo zostały mi tylko uwagi ogólne i poprawki kosmetyczne) i dopiero twój blog - nie martw się jednak, ocena twojego bloga powinna się ukazać w przeciągu tygodnia. Mam nadzieję, że to nie problem.

      Usuń
  4. Hej, przepraszam za zwłokę z napisaniem podziękowań za ocenę, ale jakoś tak się złożyło, że tu wyjazd, tu kino, tu zakupy i nie było czasu nawet usiąść. Co do oceny, nie spodziewałam się większej niż niedostateczny plus więc miło było zobaczyć dwa. Wiem, iż przecinki zostawiają wiele do życzenia, ale te wszystkie zasady to dla mnie za dużo i czasem po prostu mam dość, a później zapominam sprawdzić tekstu... Kreacja świata, postaci itp. pracuję nad tym, lecz metoda małych kroczków jaką obrałam jest dosyć czasochłonna. Cóż, ocenie nie mam niczego do zarzucenia, btw. zajumiste gify :), dziękuję :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń